CETI w Monachium...

czyli hardrockowe reminiscencje z koncertu Kupczyka & Co

Jak głosi legenda, nazwa zespołu CETI pochodzi od programu poszukiwań cywilizacji pozaziemskich NASA z początku lat 70-tych. Nie jest też żadną tajemnicą, że od 27 lat kapela wprowadza fanów rocka w nieustanny trans, od którego nie sposób się uwolnić. I w taką transową kosmiczną podróż muzyczną zabrali nas w sobotni wieczór 3 września Grzegorz Kupczyk (śpiew), Bartek Sadura (gitara), Maria Wietrzykowska (instrumenty klawiszowe), Tomek Targosz (gitara basowa) oraz Marcin Krystek (perkusja). Szczególnie energetyczne okazały się utwory z najnowszego albumu SNAKES OF EDEN, którego premiera odbyć się miała dopiero miesiąc później. Ale po kolei…

Historia pewnej znajomości

Jak zapewne już wiecie, działająca w Monachium grupa rockersów organizuje koncerty i eventy, zapraszając na występy artystów z najwyższej półki. I tak w styczniu 2015 po raz pierwszy zawitał do Monachium kwintet CETI, który wraz z DJ Power Trio rozhuśtał ściany klubu dla ponad 100 fanów. Historia znajomości pomiędzy RZ a CETI sięga jednak lat osiemdziesiątych. Wokalista ówczesnego Turbo – GRZEGORZ KUPCZYK – po raz pierwszy spotkał się z dzisiejszym „ojcem założycielem” ROCKER ZONE – Januszem Albrechtem w 1983 roku w Poznaniu podczas Przeglądu Młodych Talentów. Od tamtej pory trwa między panami przyjaźń, która owocuje tym, że CETI chętnie przyjeżdża zagrać dla nas… Choć nie zawsze się udaje. W listopadzie 2015, z powodu kolizji drogowej na terenie Niemiec, zespół musiał przełożyć koncert w Monachium na inny termin. Na sobotę 3 września.

Powrót do teraźniejszości

Przyjechali już w piątek koło godziny 22.00: pięcioro muzyków, akustyk-kierowca i manager – Monika Gąsiorek. Podczas kolacji ustalony został plan dnia oraz dograno szczegóły techniczne związane z samym występem. W sobotę artyści zwiedzili centrum Monachium, nie omijając Hard Rock Cafe. Wczesnym wieczorem nastrojone instrumenty i rozłożony sprzęt czekały już na skąpo oświetlonej scenie na rozpoczęcie muzycznej uczty, którą poprzedził występ naszych monachijskich przyjaciół ze SLEAZE `N D grających akustycznie covery znanych i lubianych standardów rockowych.

Finałowe odliczanie

Sam koncert legendy europejskiego hard- -rocka przeszedł całkowicie nasze oczekiwania. Zespół zagrał ku uciesze fanów największe przeboje ze swojej bogatej dyskografii takie jak „CETI’a”, „Fire & Tears” z płyty „Czarna Róża”, czy „Killing Time” z „Brutus Syndrome”. Co najważniejsze, muzycy zaprezentowali – absolutnie przedpremierowo – utwory z najnowszego krążka SNAKES OF EDEN: „Run To Nowhere”, „Edge Of Madness” czy „Wild & Free”. Wgniotły nas one całkowicie w podłogę. „Uszyte na miarę” riffy i wygłaskane gitarowe solówki Bartka, połączone z miękkimi pasażami i podkładami instrumentów klawiszowych „Marihuany”, wprowadziły nas w muzyczny świat baśniowego raju. Szaleńcze tempo dźwięków gitary basowej goniącej Tomka po całej scenie i miarowe niczym zegar uderzenia perkusji „Mucka” nie dawały zapomnieć o bardziej mrocznej stronie muzyki. Spinający wszystko muzyczną klamrą wokal Grzegorza potwierdził tylko, że CETI to wizytówka Polski nie tylko w Niemczech, ale i na całym świecie. A bisom, zdjęciom, autografom i uściskom nie było końca.

Krzysztof Witek
(Zdjęcia: Arek Mitko)