Misja helikopter - Simone Moro

Misja helikopter

Simone Moro to bez wątpienia jedna z czołowych postaci współczesnego himalaizmu i alpinizmu. Na swoim koncie ma nie tylko cztery pierwsze zimowe wejścia na ośmiotysięczniki, ale również cztery wejścia na Mount Everest oraz zdobycie ośmiu z czternastu nawyższych szczytów świata. Nic więc dziwnego, że cele, które sobie stawia, są coraz odważniejsze, a nauka latania helikopterem w warunkach ekstremalnych zdaje się być tego najlepszym przykładem.

Skąd taki pomysł? Ogromnie doświadczony, choć już nie najmłodszy Moro, staje w pewnym momencie przed dylematem znanym większości sportowców wyczynowcych – co dalej? W wieku czterdziestu kilku lat ma pełną świadomość tego, że jego kariera wspinaczkowa nie potrwa już zbyt długo, postanawia więc rozpocząć działalność idealnie uzupełniającą alpinizm. Zostaje pilotem helikoptera ratunkowego, aby nieść pomoc ludziom, którzy tak samo jak on kochają góry i nie zawsze bezpieczne wspinaczki.

To, co w „Misji helikopter” uderza najmocniej, to niezachwiana wiara autora w siebie i własne możliwości. Nie sposób określić, czy wynika to z jego genów, włoskiej mentalności czy życiowego doświadczenia, ale jedno jest pewne – dla Simone’a Moro po prostu nie ma rzeczy niemożliwych, a im więcej przeszkód napotyka on na swojej drodze, tym bardziej motywuje go to działania. A przeszkód nie brakuje. Począwszy od kwestii finansowych, przez prawne i biurokratyczne, po logistykę i zwykłe przekwalifikowanie zawodowe. Wszystko to staje się prawdziwą misją.

Co ciekawe, jeszcze kilka lat temu na terenie Nepalu praktycznie nie istniały służby lotniczego pogotowia ratunkowego, a zadanie ratowania himalaistów spadało na prywatnych pilotów oraz było realizowane przez wojskowe środki transportu, co wiązało się z ogromną biurokracją i jeszcze większymi kosztami. Simona Moro, który sam nie raz był zmuszony do skorzystania z takich usług, poświęcił wiele lat, siły i pieniędzy, aby się w tym środowisku przebić. I ostatecznie mu się to udało, gdyż nie tylko uzyskał wszelkie potrzebne licencje, ale do tego ukończył kurs prowadzony przez nepalską instytucję lotnictwa cywilnego, zostając pierwszym obywatelem Unii Europejskiej, który o takie pozwolenie się ubiegał.

W „Misji helikopter” poznajemy więc temat od podszewki i nie raz, i nie dwa pokręcimy z niedowierzaniem głową, bo czy ktoś by się spodziewał na przykład tego, że jedną z największych przeszkód stanowiła właśnie sama społeczność alpinistyczna? Choć w teorii połączenie umiejętności wspinaczkowych i lotniczych zapewniłoby znacznie większe powodzenie akcji ratunkowych, to w praktyce okazuje się być to powodem jeśli nie zawiści, to całkowitej ignorancji. Autor nie pozostawia suchej nitki na środowisku, z którego niejako sam się wywodzi, zarzucając mu, że jest ono prowincjonalne i zamknięte w sobie, co u niektórych czytelników może wzbudzić pewien niesmak, bo jednak w minionych latach przywyczajono nas już do pewnego idealizowania tematu górskich wypraw.

Inna sprawa, że Moro taki właśnie jest i po prostu pisze, co myśli bez zbędnych ozdobników. Język i styl, jakimi się posługuje, nie są najwyższych lotów pod względem literackim, niemniej sprawiają, że mamy poczucie autentyczności i możemy poznać autora od zwykłej, ludzkiej strony, a nie tylko jako wybitnego sportowca czy pasjonata lotnictwa. Jedyne, czego tu brakuje, to odrobiny samokrytyki, ponieważ kontrast, jaki się tworzy pomiędzy przedstawianiem siebie samego w superlatywach, a innych w na ogół dość negatywnym świetle, bywa czasem zastanawiający.

Jednak pomijając lekką megalomanię autora, przyznać trzeba, że jego osiągnięcia i upór, z jakim dąży do celu, są naprawdę niesamowite, a historia opisana w „Misji helikopter” nie tylko wspaniale odzwierciedla ducha walki, ale również przypomina jak wielką siłę napędową mają marzenia. Wszystko to okraszone jest licznymi ciekawostkami z szeroko pojętego himalaizmu, więc lektura ta będzie z pewnością smacznym kąskiem dla każdego, kto, tak jak Simone, ukochał górski majestat.

 

Małgorzata Gąsiorowska