Wesołe jest życie staruszka... czyżby?

Zmarł Wiesław Michnikowski – aktor teatralny i filmowy, artysta kabaretowy, wykonawca słynnych przebojów Kabaretu Starszych Panów, m.in. „Wesołe jest życie staruszka”.

Wesołe jest życie staruszka
Wesołe jak piosnka jest ta
Gdzie stąpnie zakwita mu dróżka
I świat doń się śmieje: ha ha

Po raz pierwszy wykonał tę piosenkę w roku 1960, mając zaledwie 38 lat. Zrobił to niezwykle sugestywnie, nie wiedząc przecież z autopsji, jak z tą starością naprawdę jest. To dowód nieprzeciętnego talentu. Ja tam grać nie muszę, ja po prostu wiem jak wygląda starość.

Pierwsza czerwona lampka zapaliła się ładnych parę lat temu i to nie z powodu bólu „w krzyżach”, zawrotów głowy, zadyszki na schodach czy pieczenia w klatce piersiowej. Stało się to w monachijskim tramwaju, gdy młoda kobieta – żadna nastolatka – wstała i wskazując na krzesełko uprzejmie rzekła:

− Bitte, setzen Sie sich (Proszę usiąść)

Tego się nie spodziewałem. Do tej pory to ja – młodszy – ustępowałem szarmancko miejsca kobietom czy też osobom starszym… a tu taaaki numer! Nic więc dziwnego, że nie udźwignąłem ciężaru nagłego zakwalifikowania do zacnego grona seniorów i zmieszany odpaliłem:

− Dziękuję, właśnie wysiadam!

No i wysiadłem, a raczej wyskoczyłem, oczywiście nie na swoim przystanku i dopiero następnym tramwajem dotarłem do celu.

Potem było (jest) tylko gorzej. Choćby takie kolejki przy kasach, które – podczas zakupów – robią się za mną coraz dłuższe. Niby mam wszystko zaplanowane. A więc – by było sprawnie i szybko – najpierw na taśmie układam cięższe artykuły, te na dno torby, dopiero za nimi lżejsze i podatne na zgniecenie, jak np. jajka. Nic z tego, bo i tak tworzy się za mną „korek”, gdy zaczynam szukać w portfelu „końcówki”, np. 3,63 euro, przy rachunku 43,63. Dopiero złowrogie pomruki zza pleców zmuszają mnie do prośby:

− Może pani sama wybierze drobne, bo zapomniałem okularów…

To nie koniec, bowiem zakupy łączę z coraz bardziej mnie pociągającym zagadywaniem kasjerek, a to o pogodę, a to o urlop, często w połączeniu z zachwytami nad „pięknym“ makijażem czy fryzurą… a kolejka rośnie! W tym miejscu kłania się inny fragment piosenki Michnikowskiego:

Wesołe jest życie staruszka
Gdzie spojrzy, tam bóstwo co krok
Tu biuścik zachwyci, tam nóżka
bo nie ten, bo nie ten już wzrok
À propos „wzroku”:

Na ławeczce leciwi kumple wspominają dawne czasy:
− A ty wiesz, że ja nadal mam szalone powodzenie.
− Nie może być…
− Wszystkie mi się podobają!

Kończę mniej wesoło. Całkiem niedawno mijałem stojącą na chodniku bardzo już wiekową staruszkę:

− Synku, mógłbyś mi ponieść torbę? Niedaleko, tam, koło kościółka przy deptaku.
Złapałem za uchwyty. Torba ani drgnęła, jeszcze raz…

− Babciu, ja nie dam rady, ona jest za ciężka! – powiedziałem załamany. Mówią, że jedyną rzeczą, jaka się Panu Bogu nie udała, jest starość. Sporo w tym racji. Lecz mimo, że pozostało niewiele… Jeszcze tylko parę wiosen Jeszcze parę przygód z losem Jeszcze tylko parę zim.... ŻYĆ SIĘ CHCE – choć życie staruszka „to nie je bajka”!







Bogdan Żurek