Zmartwychwstanie Jezusa

Czy biblijne opisy o zmartwychwstaniu są wiarygodne?

Zmartwychwstanie – obraz z kręgu Dirka Boutsa (ok. 1480)

O tym wydarzeniu najbardziej tajemniczym w historii świata, który zmienił jej tok, nic dokładnego nie wiemy i nigdy więcej się nie dowiemy. Pewne są tylko dwa fakty: pusty grób i ukazywanie się Zmartwychwstałego Pana Jego uczniom. Ich przeżycia skrystalizowały się w wyznaniu: „Bóg wskrzesił Jezusa z martwych”. Jest to centralne wyznanie wiary, na którym wspiera się cały gmach chrześcijaństwa: „A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach. (…) Skoro zmarli nie zmartwychwstają, to jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy” (1 Kor 15, 17. 32).

Dla wielu wiara w zmartwychwstanie jest nie do pogodzenia ze zdrowym rozsądkiem i z „naukowym” obrazem świata. Czyż ona nie ma swego źródła w infantylnej postawie życzeniowej uczniów Jezusa, broniącej się w ten sposób przed twardą rzeczywistością zła i cierpienia, przemijania i śmierci?

A może było tak?

Uczniowie Jezusa, po katastrofie, jaką przeżyli, po Jego haniebnej śmierci na krzyżu, zgromadzili się razem, by zdecydować, co dalej, co zrobić, by uratować jeszcze coś z tego, co było ich „skarbem” w ostatnich trzech latach. Bo przecież z Mistrzem było tak pięknie! „Chwilo, trwaj wiecznie!” I Jego sprawa powinna „iść dalej”. Jego Dobrą Nowinę trzeba głosić innym! On przecież nadal żyje w ich myślach i sercach. Skoro Jezus wspominał, że „trzeciego dnia zmartwychwstanie”, to należy taką wersję „puścić w obieg”. Trzeba tylko działać rozważnie i roztropnie, przede wszystkim coś zrobić, by zniknęły zwłoki Jezusa…

Z taką „opcją oszustwa” rozprawił się już Ewangelista Mateusz, pisząc o zabiegach starszyzny żydowskiej, która przekupiła strażników przy grobie, każąc im rozgłaszać plotkę, iż uczniowie Jezusa wykradli jego ciało.

Istnieje też „interpretacja psychologiczna”, według której zmartwychwstanie Jezusa nie jest żadnym realnym faktem, lecz wynikiem wewnętrznych przeżyć Jego uczniów. Dramatyczne wydarzenia sprawiły, że coś głęboko wstrząsającego dokonało się w ich wnętrzu, w psychice, w ich duszach i rzekome ukazywania się Jezusa to tylko pewnego rodzaju „wizje”, jakieś „wewnętrzne obrazy”, z pomocą których łatwiej im było uporać się z bólem spowodowanym śmiercią ich Mistrza, jakoś tę tragedię i potworny zawód duchowo przepracować.

Jeszcze inni głoszą, że u podstaw wiary w zmartwychwstanie stoi mitologiczny obraz świata. I nie jest wcale ważne, co się wtedy naprawdę wydarzyło. Należy się koncentrować tylko na samym Orędziu o zmartwychwstaniu. Jezus po prostu „zmartwychwstał w kerygmie” – „żyje w przepowiadaniu” wzywającym ludzi do zmiany życia.

Pusty grób i ukazywania się Chrystusa

Wydarzenie zmartwychwstania nie ma świadków. Nikogo przy tym nie było. Świadkami są tylko pusty grób, leżące prześcieradła i chusta. Doświadczają tego najpierw Maria Magdalena i inne kobiety, potem Piotr i Jan. Ale sam fakt pustego grobu nie wystarcza, bo zwłoki Jezusa mógł ktoś wykraść.

Decydującym dowodem zmartwychwstania jest ukazywanie się Jezusa. On pojawia się cieleśnie w wieczerniku ze śladami ran, pozwala się dotykać (Tomasz), każe podać sobie rybę, objawia się Marii Magdalenie, towarzyszy i rozmawia w drodze do Emaus i spożywa z nimi posiłek, ukazuje się nad Jeziorem Genezaret. Te spotkania wywołują u uczniów wstrząs i niedowierzanie (Mk 16,8; Łk 24,36). Jak rozumieć te objawienia? Czy to realne fakty, czy wytwór fantazji? Przeciw tej ostatniej interpretacji świadczą następujące okoliczności.

Po pierwsze, wierzący Żyd wierzył w zmartwychwstanie, ale wyłącznie jako wydarzenie na końcu świata. Było więc wręcz niemożliwe, by w głowach uczniów mogła zrodzić się myśl o czymś tak zaskakującym i niewiarygodnym jak zmartwychwstanie już teraz, w tym świecie.

Po drugie, w oczach uczniów Jezus ich całkowicie zawiódł. Jego śmierć była dla nich niezbitym dowodem, że „postawili na fałszywą kartę”, że zostali oszukani. Mieli prawo myśleć: Jezus to kolejny idealista, którego ideały roztrzaskały się o brutalną rzeczywistość tego świata. Nie tylko sama śmierć, lecz również jej sposób – umieranie jako przestępca na krzyżu − było dla każdego pobożnego Żyda znającego Biblię dowodem, że Jezus został przez Boga przeklęty: „Bo wiszący jest przeklęty przez Boga” (Pp 21,23; Ga 3,1).

Po trzecie, jeżeli idea pustego grobu i ukazywania się Jezusa były wymysłem uczniów, tzn. wynikiem ich fantazji i „wewnętrznych obrazów”, to dla rozpowszechniania ich nie popełniliby przecież takiego błędu, by pierwszymi głosicielkami zmartwychwstania uczynić kobiety, ponieważ według żydowskiego prawa miarodajnymi świadkami byli tylko mężczyźni.

Po czwarte, od strony psychologicznej jest nie do przyjęcia, że ktoś jest gotów oddać życie za świadczenie o czymś, czego w ogóle nie było. Dla normalnie myślących ludzi jest to nie do zaakceptowania. Zresztą uczniowie są realistami. Ci dwaj z Emaus wracają z Jerozolimy pozbawieni wszelkich iluzji. Piotr i pozostali powracają do swego rybackiego zawodu nad Jezioro Galilejskie.

On naprawdę zmartwychwstał…

Niepodważalny fakt istnienia opisów o ukazywaniu się Jezusa jest wytłumaczalny tylko w ten sposób, że one faktycznie się wydarzyły. Ich świadkowie musieli przeżyć coś tak niewiarygodnego i porażającego, tak ewidentnego i nie do odrzucenia, że oni – Apostołowie oraz wiele kobiet i mężczyzn – na nowo porzucili tym razem nie tylko rodziny, ale także ojczyznę, by z orędziem o zmartwychwstaniu iść „na cały świat”, gotowi za te przekonania poświęcić i oddać wszystko, włącznie z życiem. Czegoś takiego nikt nie czyni dla „jakiejś wyimaginowanej historii”!

I ponieważ ta mała, najpierw przerażona i rozbita, grupka ludzi wtedy coś tak wstrząsającego i niebywale Nowego przeżyła, ponieważ torturowany i zabity na krzyżu ukazywał im się jako Żyjący z ranami na przemienionym ciele, ponieważ On otworzył im oczy na „rozumienie Pisma” i na Jego własne słowa i czyny przed śmiercią, w końcu ponieważ posłał ich z Dobrą Nowiną o Zmartwychwstaniu i Zbawieniu na cały świat – tylko dlatego istnieje dziś chrześcijaństwo i tylko dlatego my jako chrześcijanie świętujemy Wielkanoc i żyjemy Nieskończenie Wielką Nadzieją sięgającą poza doczesność i grób.




ks. dr hab. Jerzy Grześkowiak