Czy zwierzęta też będą w niebie?

Różne stworzenia (…) w ich własnym bycie odzwierciedlają, każde na własny sposób, jakiś promień nieskończonej mądrości i dobroci Boga
Katechizm Kościoła Katolickiego nr 43

To wręcz klasyczne pytanie stawiane zwłaszcza przez tych, którzy szalenie kochają swoje domowe zwierzęta – kotki, pieski, chomiki, morskie świnki, żółwie bądź kanarki i papużki. Biblia właściwie odpowiedziała na nie już przed wiekami, ucząc, że zbawienie jest udziałem całego stworzenia, a więc również zwierząt. W Starym Testamencie najpierw istniało wyobrażenie o eschatologicznym Królestwie, które stanie się rzeczywistością, gdy przyjdzie Mesjasz. Późniejsza wiara w indywidualne zmartwychwstanie włączyła w nie również zwierzęta, o czym świadczą słowa św. Pawła: „Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. (Rz 8,22). Niestety to przekonanie się nie przebiło, a winnym tego jest św. Augustyn. Uczył on, że do nieba pójdą te istoty żywe, które mają rozum i potrafią myśleć. Tego jednak nie wyczytał w Biblii, lecz u Platona i innych filozofów greckich, a mimo to jego autorytet zaważył na dalszej myśli teologicznej.

Do zmiany w tej kwestii doszło dopiero w ostatnich dziesięcioleciach, czego oficjalnym wyrazem są niektóre wypowiedzi Franciszka w encyklice „Laudato si”. Papież wzywa do „miłującej świadomości, że nie jesteśmy odłączeni od innych stworzeń, tworząc z innymi istotami wszechświata wspaniałą powszechną komunię” (nr 220). I tę komunię, to braterstwo z całym stworzeniem, uzasadnia chrystologicznie: „Chrystus przyjął ten świat materialny, a teraz, zmartwychwstały, żyje w głębi każdej istoty, otaczając ją swoją miłością i przenikając ją swoim światłem” (LS 221).

A na nasze podstawowe pytanie odpowiedź Franciszka jest jednoznaczna: „U kresu naszego życia spotkamy się twarzą w twarz z nieskończonym pięknem Boga (por. 1 Kor 13,12) i będziemy mogli z radosnym podziwem odczytywać tajemnicę wszechświata, który wraz z nami będzie uczestniczył w pełni bez końca. (…) Życie wieczne będzie wspólnym zadziwieniem, gdzie każde stworzenie, świetliście przemienione, zajmie swoje miejsce i będzie miało coś, czym obdarzy ubogich ostatecznie wyzwolonych.” (LS 243)

 

W świetle religijnej godności zwierząt uzasadnione jest pytanie, czy wolno im urządzać „chrześcijański pochówek”? Na cmentarzach dla zwierząt dotąd żadne oficjalne ceremonie nie są praktykowane. Zakazu też nie ma. Patrząc na problem rzeczowo, taki zakaz byłby nieusprawiedliwiony. Sprawę należy uznać za rozwojową. Warto w tym miejscu przypomnieć, że przed 50 laty kategorycznie odmawiano chrześcijańskiego pogrzebu dzieciom nieochrzczonym i samobójcom. Na szczęście to się zmieniło. I przewiduję, że kolejnym krokiem będzie religijny pochówek zwierząt, co nie znaczy, że koniecznie z udziałem przedstawicieli Kościoła. Każdy może przecież prywatnie pożegnać swojego „kochanego zwierzęcego przyjaciela” w duchu swojej wiary i we własnym obrzędzie według potrzeb swego serca.

Niech mi będzie wolno podzielić się tu z własnym doświadczeniem. Tak właśnie w duchu chrześcijańskiej wiary pożegnałem przed 20 laty swojego wiernego przyjaciela Barego, wspaniałego dorodnego owczarka szwajcarskiego (z Bern). Przed jego spaleniem w specjalnym Zakładzie koło Riem w stosownie urządzonej tam kaplicy, z Biblią i obrazami św. Franciszka, odczytałem fragment z Pisma św. i hymn Franciszka o słońcu, po czym podziękowaliśmy Bogu za 12 lat radości i za wierną psią miłość, jaką ukochany (także przez dwie parafie) Baruś nas darzył. „Ojcze nasz” kończyło modły przed wrzuceniem go własnoręcznie do ognia, który spala, ale też oczyszcza i uszlachetnia! Jego urna stoi obok zdjęć najukochańszych osób z Rodziny i grona Przyjaciół, którzy odeszli już do „Domu Ojca”.

Czy wolno przy grobie mojego kotka lub ptaszka postawić krzyż?” − pytają nieraz „żałobą przybite” dzieci. Nie widzę żadnych argumentów contra. Skoro błogosławimy zwierzęta, czyniąc nad nimi znak krzyża i kropiąc je wodą święconą, dlaczego nie postawić znaku Jezusa nad ich grobem! I mam za sobą dwa argumenty: ze sztuki i papieskie słowo.

W kościele San Clemente w Rzymie jest przepiękna mozaika, która przedstawia raj-niebo, gdzie setki zwierząt gromadzą się razem z ludźmi wokół krzyża. Natomiast Franciszek pisze równie przekonywująco, co pięknie: „Stworzenia tego świata ukazują się nam już nie jako rzeczywistości czysto naturalne, ponieważ Zmartwychwstały tajemniczo je otacza i ukierunkowuje ku pełni. Te same dzikie kwiaty i ptaki, które podziwiał swymi ludzkimi oczami, są obecnie wypełnione Jego jaśniejącą obecnością” (LS 100).

Z powyższych refleksji płynie dla nas moralne zobowiązanie godnego obchodzenia się z wszystkimi zwierzętami jako samoistnymi stworzeniami, zgodnie z ich własnymi potrzebami. Nie godzi się traktować ich rzeczowo, wyłącznie utylitarnie. W hodowli mającej na celu produkcję żywności dla potrzeb człowieka należy stworzyć im godne warunki bytowania, zaspokajać ich podstawowe potrzeby (odpowiednia przestrzeń, pokarm, spokój, wybieg, ruch). Czymś „nie-ludzkim” jest dręczyć je, zadawać ból i cierpienie. Każda istota stworzona przez Boga potrzebuje miłości.

 

ks. dr hab. Jerzy Grześkowiak