Roksolana - od niewolnicy do żony padyszacha


Osiemnastowieczny turecki poeta Hüseyin Fâzil Bey o Francuzkach pisał, że są jak «róże o srebrnych listkach», ale żądne władzy. Rosjanki zaś przedstawiał jako zdradzieckie i podstępne. Murzynki, wg. niego, podobać się mogły tylko szaleńcowi, a o Polkach wyrażał się tak:
„Piękne bóstwa Lechistanu są klęską świata, niepokojem wielu (…) spojrzenie wasze roznieca w sercu nawet pustelnika płomień żądzy, a sploty waszych włosów stają się dlań przepaską w zamian pustelniczego pasa. Niewiasty bowiem Lechistanu są istoty całkiem wyłączne: lica ich piękne jak róża, kibić ich wyniosła jak cyprys: kiedy idą, postawa ich pełna wdzięku, kiedy mówią, usta ich pełne słodyczy, każda z nich w sztuce kochania jest mistrzynią”.

Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny

Fâzil Bey osobiście nie interesował się kobietami, gdyż był homoseksualistą, skąd więc czerpał tak wnikliwą wiedzę o nich? Otóż wydaje się, że z kilkusetletniej tradycji niewolnictwa panującego w imperium osmańskim oraz z prawa, które zezwalało muzułmaninowi na posiadanie czterech żon i niezliczonej liczby konkubin. To wielkość haremu określała stopień jego zamożności, a ponieważ islam nie dopuszczał do zniewalania muzułmanów, haremy zapełniały wzięte w jasyr chrześcijańskie niewolnice kupowane na bazarach. Targ kobiet w Stambule (Avret Bazar) obsługiwało ok. 2 tys. urzędników, którzy m.in. po zębach i pochodzeniu wyceniali „towar”. I tak słowiańska dziewczynka kosztowała więcej niż dorosły mężczyzna, ale o połowę mniej niż dobry koń. Mało urodziwe kobiety i dziewczyny zostawały zwykle służącymi, w zamian za to jednak po 10 latach zyskiwały prawo do oswobodzenia (azat). Natomiast najpiękniejsze branki trafiały do haremu sułtańskiego zamieszkiwanego średnio przez tysiąc kobiet. Tam uczono je szycia, muzyki oraz czytania i pisania po turecku. Raz zdarzyła się jednak historia jak z baśni tysiąca i jednej nocy.

Cadı, czyli czarownica

Anastazja Lisowska, córka popa z Rohatynia (wschodnie rubieże Polski), porwana przez Tatarów i sprzedana do haremu, nie tylko zrobiła zawrotną karierę, ale w oprawcy znalazła mężczyznę swojego życia – Sulejmana I Wspaniałego – władcę największego państwa w historii imperium otomańskiego. Odtąd znana będzie jako Hürrem, co po turecku znaczy „Pogodna” lub „Kwitnąca”, albo (w literaturze francuskiej i włoskiej) Roksolana, czyli pochodząca z Rusi.
Sulejman zakochał się w swojej nałożnicy bez pamięci. Z licznych wypraw wysyłał jej namiętne listy oraz układał dla niej wiersze:
„Tajemnicza przyjaciółko, mieniąca się rybko, kochanko! (...)
Cudnowłosa, pięknobrewa, luba, zalotna wybranko! Jak żyć bez ciebie, tyś mi pomocą, moja chrześcijanko! Serce me pełne bólu, płaczę, jam Muhibbi szczęśliwy!”
Poza tym urzeczony błyskotliwą inteligencją Anastazji odesłał swoje trzy żony na prowincję, a ludzi stających na drodze jego miłości eliminował. Muhibbi (zakochany) zerwał także z wielowiekową tradycją osmańskich sułtanów, która mówiła, że konkubina może powić jednego jednego męskiego potomka i Hürrem ostatecznie urodziła mu pięciu synów i córkę, a w 1530 r., wbrew opinii doradców, została pierwszą i jedyną małżonką. Zachodni poseł pisał, że uroczystość ślubna przyćmiła wszystko, co wcześniej w Stambule widziano. Żeby przydać nowej małżonce padyszacha splendoru, po imperium rozpuszczono wieść, jakoby Lisowska była siostrą króla polskiego. W rzeczywistości żona Sulejmana I jedynie korespondowała z królową Boną i jej synem królem Zygmuntem Augustem II. W polskich archiwach zachował się list z 1549 roku, w którym sułtanka Hürrem życzy Jagiellonowi, by „długo żył i zawsze miał w sercu radość”, a do pozdrowień dołącza drobny podarek: chusteczki, ręczniki, koszulę oraz… kalesony.
Miłość sułtana do „Słowiańskiej Róży” nie osłabła nawet po dwudziestu latach wspólnego życia. Jeden z włoskich dyplomatów relacjonował wówczas: „On ją kocha i jest jej tak oddany, że wszyscy poddani powiadają, że go zaczarowała. Nazywają ją czarownicą. Dwór i armia nienawidzą jej i jej dzieci. Ale nikt nie śmie protestować”. Mimo upływu czasu Muhibbi nadal czcił i wielbił żonę, a w wierszach pisał:
„Jesteś moją siłą, mym księżycem, moją wybranką, mym przyjacielem, sensem życia, moją sułtanką”.

Sułtanat kobiet

Znienawidzona przez dwór Roksolana jako pierwsza sułtanka zajęła się działalnością charytatywną. Kazała zbudować m.in. jadłodajnię dla biednych oraz kompleks Haseki Sultan, w którym mieściła się szkoła, szpital (funkcjonujący do dziś), biblioteka i łaźnia. Ona zapoczątkowała również trwający 130 lat sułtanat kobiet, czyli okres w historii państwa Osmanów, kiedy to na politykę wewnętrzną i zewnętrzną kraju duży wpływ miały żony i matki władców. Dzisiaj patrzymy na sułtankę Hürrem głównie przez pryzmat tureckich seriali, w których przedstawiona została przede wszystkim jako intrygantka. Należy jednak pamiętać, że dworem Otomanów rządziło okrutne prawo. Zgodnie z nim każdy, kto przejął władzę, miał prawo uśmiercić (najczęściej przez uduszenie) swoich braci wraz z ich potomstwem. Taka sytuacja zmuszała mieszkanki haremu do bezwzględnej walki o przetrwanie własne i dzieci. Roksolana tę walkę wygrała. To jej syn – Selim II – zasiadł na tronie.
Anastazja Lisowska – Hürrem – Roksolana przeżyła ze swoim padyszachem ponad trzydzieści lat i chociaż Sulejman Wspaniały zmarł osiem lat po niej, to na znak nierozerwalnego uczucia, jakie ich połączyło, nakazał pochować się w mauzoleum u jej boku.


Jolanta Helena Stranzenbach