10 powodów dla których kocham Monachium

Całkiem niedawno spotkałam młodą sympatyczną Polkę, która przyjechała do Monachium zaledwie parę miesięcy temu. Mimo dobrych chęci, nadal nie może zapałać sympatią do stolicy Bawarii, czuje się tu obco i dosyć samotnie. Jeszcze nie zdążyła na tyle dobrze poznać języka, żeby swobodnie porozumiewać się z miejscowymi po niemiecku. Nadal nie była na żadnej malowniczej wędrówce po górach ani nad jednym z pięknych bawarskich jezior.

Mieszkam w Monachium zaledwie od 2010 roku – to tylko 7 lat, jednak wystarczyło, abym to miasto pokochała! Tutaj urodziły się moje dzieci, tutaj poznałam nowych przyjaciół i wreszcie nauczyłam się porządnie mówić po niemiecku, a nawet trochę po bawarsku ;) Dlatego dziś chciałabym przedstawić zarówno mojej nowej znajomej, jak i wszystkim sceptycznym lub wątpiącym, subiektywną listę rzeczy, za które można pokochać Monachium. Listę rzeczy, za które ja Monachium pokochałam i dzięki którym stało się ono moim domem.

1. Dialekt bawarski

Dla przyjezdnych uczących się języka niemieckiego w szkole lub na jakimś kursie pierwsze spotkanie z bawarskim dialektem może okazać się dużym szokiem! Nagle okazuje się, że nasza znajomość języka jest za mała, aby cokolwiek zrozumieć. Chcę Was jednak pocieszyć – bawarski dialekt, mimo że jest dosyć trudny, jest jednocześnie przyjemny dla ucha. Raczej nie ma sposobu na nauczenie się go – można jedynie starać się wsłuchiwać w mowę otoczenia i po jakimś czasie na pewno opanujecie podstawy bawarskiej wymowy. Ja nawet nie staram się naśladować tego dialektu, po prostu go akceptuje i uznaję za koloryt lokalny. A jeśli rzeczywiście mam duże problemy ze zrozumieniem rozmówcy, proszę go o wolniejsze powtórzenie zdania, z nadzieją, że za drugim razem wyłapię więcej słów.

2. Izara

Mimo że nie mieszkam w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki Izary, nasze rodzinne rowerowe wycieczki nad rzekę należały do stałych punktów weekendowych. Beztroski piknik nad rzeką, szczęśliwe dzieci, budujące tamy z patyków i kamieni lub wrzucające patyki do wody, grillujące grupki młodych ludzi, zapach lata unoszący się wokół – takie obrazy i wspomnienia stają mi przed oczami, kiedy myślę o Izarze.

3. Ogródki piwne

Monachijskie ogródki piwne są przepiękne! Często położone są w cieniu starych, rozłożystych kasztanowców lub w zielonych parkach i zakątkach. W niedziele gra orkiestra dęta, a luźna atmosfera tych miejsc sprzyja spontanicznym rozmowom. Bardzo lubię bawarską tradycję, według której do ogródków piwnych można wnosić własne jedzenie – jedynie napoje należy zakupić u gastronoma. Przygotowanie piknikowego kosza z dobrociami do zjedzenia w ogródku piwnym to nie tylko przyjemność, ale i oszczędność, gdyż ceny w tych ogródkach często są wygórowane. Warto pamiętać o obrusie w czerwoną kratę, który uprzyjemni Wam posiłek i zaostrzy apetyt! Jeśli wybieracie się do ogródka piwnego całą rodziną i szukacie atrakcji dla dzieci, polecam ogródki, w których właściciele pomyśleli o placu zabaw – dzięki temu jako młodzi rodzice lub dziadkowie będziecie mieli możliwość w spokoju cieszyć się atmosferą tych miejsc.

4. Oktoberfest

Tego święta nie muszę Wam chyba przedstawiać, bowiem Oktoberfest znany jest na całym świecie! Jego ponad 200-letnia tradycja wiąże się z zaślubinami bawarskiego księcia Ludwika, późniejszego króla Bawarii i jego wybranki, księżniczki Therese von Sachsen- -Hildburghausen. Od 1810 roku z małymi przerwami Oktoberfest odbywa się co roku w Monachium – obecnie przyciąga do miasta kilka milionów turystów. Mimo tłoku, stresu i dużego zamieszania, lubię tę atmosferę festynu i swobody. Warto wypić tutaj tzw. Mass, czyli duże, litrowe piwo, wsłuchać się w dźwięki ludowej muzyki granej na żywo i chłonąć atmosferę największego na świecie jarmarku! Pamiętajcie, że Bawarczycy nazywają Oktoberfest „Wiesn”.

5. Bawarskie stroje ludowe

Punkt ten wiąże się nierozerwalnie z festynem Oktoberfest, gdyż każdy szanujący się Monachijczyk, a nawet turysta, przyjdzie na to święto właśnie w stroju ludowym. To znaczy panowie zakładają kraciaste koszule i Lederhose (skórzane spodnie), panie natomiast podkreślającą kobiece kształty sukienką z fartuszkiem zwaną Dirndl. Te ludowe stroje w Bawarii nie są żadnych przeżytkiem ani nie są kojarzone ze skansenem. Zarówno Lederhose, jak i Dirndl funkcjonują w kulturze bawarskiej przy okazji różnych świąt lub rodzinnych uroczystości, jak śluby czy komunie. To tradycja, która ma się dobrze i którą często można spotkać na ulicach miasta lub w bawarskich wioskach. I, co podkreślałam już na łamach MM, każda kobieta wygląda w Dirndl wspaniale, więc naprawdę warto przemyśleć zakup tego stroju.

6. Środki transportu publicznego

Mimo że dosyć drogie (jeden bilet normalny kosztuje 2,80 euro), środki transportu publicznego w Monachium mają doskonale rozwiniętą siatkę połączeń, dzięki której szybko i sprawnie można poruszać się po całym mieście. Wiem, o czym mówię, bo sama nie mam samochodu i jestem zdana na tego typu transport. Metro, autobusy i tramwaje jeżdżą z reguły bardzo punktualnie i są niezawodne. Bilety można kupić w specjalnych punktach sprzedaży, automatach umieszczonych na przystankach, stacjach metra lub w autobusach albo przez specjalną aplikację na smartfona. Jeśli korzystając ze środków transportu publicznego macie ze sobą np. również spacerówkę, powinniście zwracać uwagę na oznaczenia na autobusach i tramwajach, gdyż na wózki dziecięce przewidziane są specjalne miejsca. Niedostosowanie się do tej zasady może spowodować, że kierowca pojazdu upomni Was przez mikrofon, co z kolei jest jedną z rzeczy, której w Monachium nie lubię.

7. Rowerem po mieście

Dla tych, którzy nie lubią siedzieć w zamkniętych pomieszczeniach, polecam jazdę po mieście rowerem. W Monachium doskonale działają ścieżki rowerowe, którymi można jechać nawet po ścisłym centrum miasta. Przystanki kolejki miejskiej lub metra często wyposażone są w duże parkingi dla rowerów, dzięki czemu można po Monachium i jego obrzeżach poruszać się według zasady „Park and Ride”. Dojeżdżasz rowerem do stacji metra, parkujesz pojazd i przesiadasz się w środki komutacji miejskiej, jadąc dalej do celu. Wygodnie i zdrowo! O wielu innych zaletach korzystania z rowerów w Monachium pisałam w ostatnim numerze MM – zapraszam do lektury.

8. Jeziora

Bawaria to kraina jezior! Naokoło miasta oraz w kierunku Alp jest sporo czystych jezior, z których zalet można korzystać o każdej porze roku. Jesienią – przyjemny spacer w złotych kolorach lub przejażdżka statkiem po gładkiej tafli. Latem z kolei – kąpiel w jeziorze lub grill nad jego brzegiem. Już godzinę drogi autem od Monachium możecie poczuć się jak na urlopie i zanurzyć stopy w chłodnej wodzie jednego z jezior bawarskich. Tak, bawarskie jeziora to niewątpliwie jeden z głównych powodów, dla których turyści rozkochują się w tym regionie – mnie też przekonały swoim pięknem i czarem!

9. Alpy

Jedną z wielkich zalet Monachium jest jego położenie geograficzne. Stąd niedaleko do Czech, Szwajcarii, Austrii oraz do Włoch. Dla chcących zwiedzać okolice jest oczywiście także dużo atrakcji! Szczęśliwi będą tu narciarze oraz zapaleni wędrownicy górscy, bowiem Alpy są na wyciągnięcie ręki. Właśnie w kombinacji z jeziorami tworzą niesamowitą panoramę i niepowtarzalny klimat. A wysoko w górach – wiadomo – wszystkie problemy tego świata stają się mniejsze i mniej znaczące, człowiek nabiera dystansu do siebie i do własnych kłopotów. Dlatego wizyta w tutejszych górach to nie tylko wielka frajda dla oka, ale również rodzaj duchowej terapii. Szczerze polecam, również z dziećmi – także dla rodzin jest wiele łagodnych tras, których uwieńczeniem są przyjemne i dobrze wyposażone schroniska. Tu można zregenerować się, wypić kawę czy piwo lub skosztować kilku bawarskich specjałów. Taki rodzinny wypad w góry to wspaniałe wrażenia i piękna wycieczka – gwarantuję!

10. Parki

Dla tych, którzy chcą wypocząć, ale wolą zostać w mieście, pozostają jeszcze wspomniane ogródki piwne lub monachijskie parki. W każdym z nich są wyjątkowe rzeczy do okrycia: małe wzgórza, widokowe wzniesienia, baseny na wolnym powietrzu, liczne place zabaw, zielone łąki czy restauracje. Tam można odpocząć od miejskiego zgiełku, zaszyć się w jakimś spokojnym kąciku i czytać książkę, medytować lub po prostu spacerować. Takich parków małych i dużych jest naprawdę sporo – odkryliście już najbliższy w Waszej okolicy?

Tym małym podsumowaniem chciałabym się z drogimi Czytelnikami Mojego Miasta pożegnać. Wraz z rodziną opuszczam Monachium i przeprowadzam się do zupełnie innego kraju związkowego. Spędziłam tu siedem pięknych lat i pokochałam tutejszą kulturę i okolicę oraz lokalne zwyczaje. Zabiorę ze sobą całą masę wspomnień oraz obrazy wielu pięknych miejsc pod powiekami - do wspomnień tych będę wracać, myśląc o moich tutejszych wycieczkach, przygodach i znajomościach. Nadal zapraszam do odwiedzin mojego bloga www.polkawmonachium.blogspot.com, który mimo iż nie będzie już powstawał w Bawarii, nadal będzie źródłem ciekawych informacji o niemieckiej kulturze, o wychowaniu w dwujęzyczności oraz o życiu emigracyjnym w Niemczech. Zapraszam!

Więcej informacji o kulturze niemieckiej z polskiej perspektywy oraz ciekawych wskazówek, m.in. gdzie spędzić z dzieckiem czas w Monachium, znajdziecie na blogu POLKA W MONACHIUM: www.polkawmonachium.blogspot.com

Dominika ROTTHALER