Generał Kazimierz Fabrycy

Kazimierz Fabrycy

Uniwersytet Techniczny w Monachium to prestiżowa uczelnia założona przez Ludwika II Bawarskiego w 1868 roku. Wśród jej absolwentów jest wielu Polaków w tym, między innymi, Kazimierz Fabrycy. Ten urodzony w 1888 roku w Odessie polski wojskowy po ukończeniu gimnazjum w Niemirowie wyjechał na studia do Lwowa. Kształcenie kontynuował w stolicy Bawarii, gdzie po dwóch latach nauki, w roku 1914, uzyskał dyplom inżyniera.

Legionista z krwi i kości

Od wczesnej młodości był bardzo zaangażowany w działalność polskich organizacji niepodległościowych. W czerwcu 1908 roku był jednym z założycieli Związku Walki Czynnej we Lwowie, brał także aktywny udział w powstawaniu Związku Strzeleckiego. W sierpniu 1914 roku wstąpił do Legionów Polskich. Przeszedł w nich kolejne szczeble kariery wojskowej od dowódcy kompanii przez dowódcę batalionu aż w końcu przejął obowiązki dowódcy pułku piechoty. W październiku 1915 roku został ranny w bitwie pod Kuklami. Po tak zwanym „kryzysie przysięgowym”, został internowany przez Niemców w obozie w Beniaminowie. Po uwolnieniu w kwietniu 1918 roku wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych. Karierę wojskową kontynuował z powodzeniem w odrodzonej Rzeczpospolitej. W dniu 1 grudnia 1924 Prezydent RP Stanisław Wojciechowski mianował go na pierwszy stopień generalski − generała brygady. W czasie przewrotu majowego 1926 roku opowiedział się po stronie zamachowców. W sierpniu tego samego roku został powołany został na stanowisko wiceministra spraw wojskowych, zaś pod koniec 1930 roku Prezydent Mościcki nadał mu stopień generała dywizji. Karierę rządową zakończył w 1934 roku. Do wybuchu wojny piastował stanowisko Inspektora Armii z siedzibą we Lwowie. W dniu 11 lipca 1939 roku objął dowództwo Armii „Karpaty”.

Wrześniowy zmierzch

Armia „Karpaty” miała stanowić oś odwrotu wszystkich sił zmierzających z północy i zachodu w kierunku południowo-wschodnim oraz obronić Centralny Okręg Przemysłowy. Była najsłabszą liczebnie armią kampanii wrześniowej, ale paradoksalnie to jej przypadło jedno z ważniejszych zadań – miała zamknąć w karpackich przełęczach niemieckie jednostki atakujące od strony Słowacji i nie wypuścić ich z nich. Było to o tyle istotne, że z chwilą odcięcia kierunku południowo-wschodniego, wszystkie armie cofające się ze środkowej Polski straciłyby możliwość dalszego wycofywania się ku granicy węgierskiej i rumuńskiej. Sposób dowodzenia Armią przez generała Fabrycego został bardzo surowo oceniony przez historyków wojskowości. W czasie kampanii wrześniowej podejmował szereg błędnych decyzji, których rezultaty przekreśliły rachuby związane z możliwością obrony Polski południowo-wschodniej.

Zadanie ponad siły

Generał Fabrycy dowodził z odległości wielu kilometrów od linii frontu. W dniu 8 września był już w Siedliskach pod Przemyślem, a dwa dni później, wbrew woli generała Sosnkowskiego, podjął decyzję o przeniesieniu swojej kwatery do Lwowa, tracąc możliwość dowodzenia. 12 września odmówił powrotu do swojej Armii, co zmusiło dowódcę Frontu Południowego generała Sosnkowskiego do objęcia osobistego dowodzenia nad zgrupowaniem. Sam Fabrycy żądał od podkomendnych stosowania jak najostrzejszych środków dyscyplinujących. Co gorsza, nie orientując się w sytuacji swojej armii, dezorientował swoimi meldunkami Naczelnego Wodza, a podległe sobie oddziały wręcz oczerniał, określając je jako zdemoralizowane. Trudno dziś jednoznacznie określić powody takiego zachowania Kazimierza Fabrycego. Prawdopodobnie postawione przed nim zadanie przerastało jego możliwości. Ponad 70 procent wyższych kierowniczych i dowódczych stanowisk w wojsku zajmowali, po przewrocie majowym, byli legioniści. Oficerowie pochodzący z Legionów byli na ogół pełni entuzjazmu, wiary, pewni siebie i niechętnie liczyli się z twardą rzeczywistością. Kwalifikacje znacznej części oficerów sztabowych oraz generalicji nie odpowiadały wymogom współczesnej sztuki wojennej. Było to konsekwencją międzywojennego systemu szkolenia oraz kultu praktyki, rozpowszechnionego głównie wśród oficerów sztabowych i generałów. Sam Józef Piłsudski uważał, że najwyżsi dowódcy byli najsłabszą stroną wojska. Potwierdzila to kampania wrześniowa, w czasie której zupełnie zawiodło dowodzenie na najwyższych szczeblach, natomiast dowódcy taktyczni wykazali się wybitną znajomością swojego rzemiosła, co podkreślają również liczne źródła niemieckie.

W dniu 18 września 1939 roku generał Fabrycy przekroczył granicę rumuńską. Resztę wojny spędził na Bliskim Wschodzie, najpierw w Ośrodku Zapasowym Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich, później w innych formacjach tyłowych w Palestynie. Po wojnie pozostał w Wielkiej Brytanii. Zakupił i prowadził gospodarstwo rolne, co pozwalało mu na uzyskanie środków utrzymania. Zmarł 18 lipca 1958 roku w Londynie.


Marek Prorok