Taniec ponad słabościami

Chcemy przedstawić czytelnikom Mojego Miasta postać Jana Kaschuby, Polaka urodzonego i wychowanego na Śląsku. Jan jest tancerzem na wózku. Jego przygoda zaczęła się po tym, gdy w internecie znalazł informację, że istnieje możliwość trenowania tańca w UniSportCentrum w Monachium. W tej dyscyplinie odniósł sukces – jest też inspiracją dla innych. Taniec to piękno, harmonia i partnerstwo – od ośmiu lat z Janem tańczy Eva Birken-Sperl, ona również jest naszą bohaterką.

Ptak w złotej klatce

Artykuł ten dedykuję wszystkim, ponieważ przemoc widoczna jest we wszystkich krajach, klasach społecznych i grupach religijnych, wśród rodzin z wyższym wykształceniem i osób bez wykształcenia, żyjących w biedzie lub w luksusie. Przemoc jest obecna wewnątrz rodzin, w szkołach, w instytucjach, w miejscach pracy. Jej sprawcami mogą być mężczyźni, kobiety, młodzież, a nawet dzieci. Najczęściej uczymy się przemocy już od wczesnych lat dziecięcych, a następnie jest ona przekazywana następnym pokoleniom.

Poeta o franciszkańskim sercu

Wspomnienie o Leszku Aleksandrze Moczulskim

Leszek Aleksander Moczulski

„Ludzie zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie...” Któż nie zna jednej z najbardziej popularnych piosenek zespołu Skaldowie? Pod koniec 2017 r. pożegnaliśmy autora jej słów, krakowskiego poetę Leszka Aleksandra Moczulskiego. Zarówno jego wiersze, jak i teksty piosenek, kryją w sobie głębię. W niektórych z nich jest coś krzepiącego, w innych niepokojącego, zmuszającego do myślenia.

Rozświetlone 25 - lecie

W Polsce działają dwie placówki Goethe-Institut. Krakowskiej podlega sześć południowych województw, natomiast warszawskiej Polska centralna i północna. Instytut Goethego w Krakowie ma siedzibę w niezwykle atrakcyjnym miejscu; w Pałacu Potockich na rogu Rynku Głównego i ulicy Brackiej. W tym roku mija 25 lat od rozpoczęcia przez niego działalności

Niesamowita energia początku

jak powstawało "Moje Miasto" wspomina Maja Jonecko

Siedzę w pracy i finalizuję kolejny przetarg na reklamę wideo w internecie skierowaną do świeżo upieczonych mam. Kolejny już w tym tygodniu. Udało się, wygraliśmy! Dostaję na maila wymagany format reklamy, sprawdzam wszystko kilka razy i pod koniec dnia reklama ukazuje się w sieci, którą mój zespół na bieżąco monitoruje i optymalizuje, aby na czas „dowieźć” wymaganą ilość wyświetleń i klików. W agencji reklamowej wszystko dzieje się szybko, a każda pomyłka to punkt dla konkurencji. Zerkam na telefon, nowa wiadomość… Bogdan. Pyta, czy nie napisałabym artykułu do jubileuszowego wydania Mojego Miasta.