Najdroższa autostrada świata

W Polsce oddano do tej pory 1400 kilometrów autostrad. Ponad połowa to odcinki płatne.

Podróże nie tylko kształcą, ale też kosztują. Przyzwyczajono nas do opłat za przejazdy autostradami praktycznie w całej Europie. W Niemczech jeszcze ich nie ma, co wcale nie znaczy, że nie będzie. Tacy Włosi czy Francuzi liczą sobie za każdy kilometr, Austriacy mają winietki, podobnie jak Szwajcarzy i Czesi.

Wysokość opłat nie ma oczywiście nic wspólnego ze stanem autostrad, więc często człowiek się zastanawia, za co w ogóle płaci. Choćby w Czechach. Stan dróg okropny, winietka droga, na dziesięć dni 67 złotych, no i korki na całej ich długości. Kiedy na stacji benzynowej zapytałam młodego chłopaka, dlaczego tak drogo, odparł, że wszyscy się na to skarżą, ale on nie ma pojęcia, dlaczego tak jest, a tym bardziej nie ma wpływu na taki stan rzeczy.

Czeski film – pomyślałam, wlokąc się w korkach. Nie przypuszczałam, że prawdziwego czeskiego filmu doświadczymy niebawem w Polsce. Bardzo szybko okazało się, że w Czechach miałam blade pojęcie o tym, co to znaczy DROGO.

Za przejazd autostradą A4 pomiędzy Katowicami i Krakowem, liczącą 61 km, zapłaciliśmy 20 złotych. Tyle samo kosztował powrót. Na dodatek jeden pas był wyłączony z ruchu, obowiązywało ograniczenie prędkości, a ciąg samochodów wlókł się w żółwim tempie. Miało się wrażenie, że nie jedzie się żadną autostradą, lecz zwykłą drogą. Dopiero na bramkach, przed którymi należało odstać w kolejce, docierało do nas, że to jednak autostrada.

Ponieważ musieliśmy kursować krakowsko- katowickim odcinkiem autostrady przez 10 dni, kosztowało nas to 400 złotych, czyli około 100 Euro. Prawie tyle samo, ile zapłaciliśmy za roczną winietę na wszystkie autostrady w Austrii. Dla ciekawości dodam, że roczna opłata za korzystanie z autostrad szwajcarskich wynosi, po przeliczeniu, 178 złotych.

Kiedyś tę samą trasę pokonywałam bezpłatnie codziennie. Nie było bramek, bo autostrada nie posiadała statusu autostrady, czyli nie było przy niej stacji z paliwem, zaplecza restauracyjnego i parkingu z toaletą. Dzisiaj nadal ich nie ma, ale płacić już trzeba. Po podsumowaniu kosztów za dziesięć dni okazało się, że jeździliśmy najdroższą autostradą na świecie. Jednak do standardu światowego jej daleko. Przez ostatnich dwadzieścia lat niewiele się tam zmieniło, a jeżeli już, to na gorsze. Samochodów przybyło, połatanych dziur też, o coraz dłuższych kolejkach na bramkach nie wspominając.

Poznaniacy jak zwykle kłócą się z krakusami – tym razem jednak o to, która z autostrad jest droższa: A2 czy A4? A2 nie jechałam, ale z tej sprzeczki wynika, że i ta poznańska do najtańszych nie należy.

Polska to nie tylko piękny, ale też drogi kraj i niepozbawiony absurdów. Przy średniej zarobków daleko odbiegających od tych zachodnich, ma nie tylko najdroższe autostrady, ale i jeden z najwyższych podatków drogowych, zawartych w cenie paliwa. Do dzisiaj się głowię nad tym, jak Polacy sobie radzą z takimi kosztami.

No cóż, Karl Kraus napisał: „Każdy absurd ma także swoją logikę”, a ja od tej pory przestałam narzekać, że autostrady we Włoszech czy Czechach są drogie, bo w tej drożyźnie polskim nikt nie jest w stanie dorównać.

Aldona Likus Cannon