Wiolonczelista z Tarnobrzega w drodze do światowej sławy

Krzysztof Michalski, foto: Daniel Delang.

Wywiad z wiolonczelistą Krzysztofem Michalskim, urodzonym w 2003 roku w Tarnobrzegu, laureatem międzynarodowych konkursów muzycznych, w tym ARD Monachium, w którym zdobył II Nagrodę (2024).

Obecnie studiuje w Conservatoire National Supérieur de Musique et de Danse w Paryżu. 15 listopada 2025 r. wystąpił w Herkulessaal wraz z BR Rundfunkchor pod dyrekcją Petera Dijkstry, grając Sonatę wiolonczelową Brittena. Program ten zostanie powtórzony w lutym 2026 r. w Elbphilharmonie w Hamburgu. Przeprowadziłam z Krzysztofem rozmowę przy okazji jego występu w hamburskiej Laieszhalle z chińską pianistką Yanjun Chen.

Podobno zaczął pan grać na wiolonczeli w wieku sześciu lat?

Tak. I pamiętam do dziś, jak dostałem swoją pierwszą, maleńką wiolonczelę, którą moi rodzice sprowadzili przez Internet z manufaktury w Czechach. Próbowałem też grać na skrzypcach, ale zrezygnowałem po dwóch tygodniach, bo męczyło mnie stanie przez godzinę podczas lekcji. Od czasu do czasu gram też na fortepianie, choć mój instrument główny to wiolonczela. Ważną rolę odegrała tutaj przyjazna relacja z moją nauczycielką gry na wiolonczeli.

Jak dostał się pan na studia w Paryżu?

Dzięki mojej determinacji i uporowi. Między piętnastym a szesnastym rokiem życia bardzo chciałem kontynuować naukę za granicą. Znalazłem szkołę w Belgii, w Waterloo, która wówczas istniała dopiero od roku i nie była jeszcze znana. Nazwiska profesorów też nic mi nie mówiły. Poprosiłem rodziców o zgodę na wyjazd, a właściwie wymusiłem ją przez to, że postawiłem im się ostro i nawet uciekłem wieczorem na kilka godzin do lasu. W końcu pozwolili mi pojechać do Waterloo. Tam zdałem egzamin wstępny i otrzymałem stypendium. Ta decyzja okazała się jedną z najsłuszniejszych w moim życiu. Profesor, który uczył w tej szkole, zaprosił mnie później do swojej klasy w Paryżu. Cieszę się, że ostatecznie zostałem w tym mieście. Myślałem jeszcze o Bostonie i Nowym Jorku, ale gdybym kontynuował studia w Stanach, z pewnością nie wziąłbym udziału w Międzynarodowym Konkursie Muzycznym ARD w Monachium.

Czy II Nagroda w tym konkursie była milowym krokiem w Pana karierze?

Oczywiście. Dostałem mnóstwo propozycji koncertów, udziału w festiwalach, a nawet asystentury na wyższych uczelniach. Podpisałem też umowę z agencją artystyczną. Ale to był tylko jeden z wielu kroków, bo każde, nawet małe osiągnięcie zbliżało mnie coraz bardziej do upragnionego celu.

Krzysztof Michalski, foto: Daniel Delang.

Co Pana najbardziej fascynuje w wiolonczeli?

Przede wszystkim historia tego instrumentu, którego siedemnastowieczne włoskie pierwowzory są tak unikalne, że dzisiejszym lutnikom nie udaje się ich odtworzyć. Nie wiadomo, czy to kwestia rodzaju drewna, stopnia jego suchości czy może lakieru. Jeśli chodzi o wydobywanie dźwięku, jest to instrument dość specyficzny. Inne instrumenty smyczkowe – skrzypce, altówka i kontrabas – są bardzo nieergonomiczne i grając na nich nie wygląda się naturalnie, jeśli chodzi o posturę. Wiolonczela zyskała na posturze dzięki temu, że belgijski muzyk Adrien-François Servais wynalazł około 1830 roku „nóżkę” do niej, co bardzo ułatwia grę.

Podobno Servais był korpulentny i wydatny brzuch przeszkadzał mu w graniu, dopiero „nóżka" pomogła mu utrzymać instrument… A czy uważa Pan za słuszny tytuł koncertu, który zagraliście z Yanjun Chen w Laieszhalle – „Mit dem Cello singen”?

Jak najbardziej. Pierwszy utwór – Melodia Ignacego Paderewskiego – była pierwotnie przeznaczona na fortepian solo. Ale jest to melodia akompaniowana, więc wiolonczela może pokazać tam swoje „śpiewne” możliwości. Jako ostatnią zagraliśmy Sonatę Rachmaninowa. Ona przypomina bardziej koncert fortepianowy, w którym wiolonczela „akompaniuje” wykonując różne śpiewne melodie. Fortepian ma tam sporo do grania i ogromną masę dźwięku, więc trzeba odpowiednio wyważyć proporcje, aby wiolonczela była dobrze słyszalna.

Zagrał Pan już wiele koncertów na różnych kontynentach. Jak reaguje publiczność w tak egzotycznych krajach jak Kolumbia?

Występując na estradzie nie zawsze można wyczuć nastrój publiczności, bo wszędzie panują inne kody kulturowe. Moje podróże koncertowe zaczęły się ponad dziesięć lat temu i zdążyłem zaobserwować różne reakcje widzów. W Kolumbii ludzie są bardzo podekscytowani i głośni podczas aplauzu. Przez cały czas da się odczuć, że zależy im, żebyśmy dobrze się czuli podczas występu. Podobnie jest w Niemczech, mimo że tu panuje całkiem inna mentalność. Oklaski trwają bardzo długo, a okrzyki i wiwaty są głośniejsze niż gdzie indziej. Obecnie mieszkam we Francji i tamtejsza publiczność czasem wydaje się niezbyt miła, ale po koncercie widzowie podchodzą do nas i dziękują. W Japonii ludzie też są mili, choć raczej powściągliwi w wyrażaniu entuzjazmu. Ale wyraz ich twarzy świadczy o tym, jak bardzo podoba im się nasza gra. Później przychodzą, żeby zrobić sobie z nami zdjęcie i proszą o autografy, co zdarza się częściej niż w krajach europejskich.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Jadwiga Zabierska

----

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

 

Polityka cookies

Przeglądarki internetowe domyślnie dopuszczają umieszczanie plików „cookies/ciasteczek”, czyli informacji zapisywanych na urządzeniach „komputerowych” użytkowników.

Ustawienia przeglądarek internetowych mogą zostać zmienione tak, aby blokować automatyczną obsługę plików „cookies/ciasteczek” lub informować o próbach ich każdorazowego przesłania do urządzenia wykorzystywanego przez użytkownika. W celu skonfigurowania opcji swojego urządzenia w zakresie wyrażenia zgody na zapisywanie plików cookies oraz określenia zakresu zapisywanych cookies możesz zmienić ustawienia wykorzystywanej przez Ciebie przeglądarki internetowej. O zarządzaniu plikami Cookies w poszczególnych przeglądarkach można znaleźć informacje na stronach:
•    Internet Explorer: http://support.microsoft.com/kb/196955/pl
•    Firefox: http://support.mozilla.org/pl/kb/ciasteczka
•    Chrome: http://support.google.com/chrome/bin/answer.py?hl=pl&answer=95647
•    Opera: http://help.opera.com/Linux/12.10/pl/cookies.html
•    Safari: http://support.apple.com/kb/HT1677?viewlocale=pl_PL&locale=pl_PL
W ramach naszych stron i serwisów internetowych wykorzystujemy następujące rodzaje plików cookies:
a)    pliki cookies przechowujące identyfikator sesji, który jest niezbędny do przechowania informacji o fakcie bycia zalogowanym w serwisie lub wypełnienia formularza;
b)    count – cookie służące do zliczania ilości odwiedzin na stronie;
c)    NID, PREF – Google Maps dostarczający interaktywne rozwiązania w zakresie map, które umożliwia podmiotom publikującym treści na dołączanie do ich stron dopasowanych do sytuacji interaktywnych map,
d)    Cookie Google Analytics;
e)    cookie dotyczące ustawień okna przeglądarki;

W przypadku, gdy użytkownik nie dokonana zmiany domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie ustawień cookies, pliki te będą zamieszczone w urządzeniu końcowym użytkownika. Wyłączenie lub zmiana domyślnych ustawień plików cookies może spowodować utrudnienia w korzystaniu z niektórych naszych stron i serwisów internetowych.