Elżbieta Penderecka – Królowa Polskiej Kultury
Elżbieta Penderecka Źródło: Newspix.pl / Andrzej Marchwiński
Żony wielkich artystów często żyły w ich cieniu, ale nie można powiedzieć tego o Elżbiecie Pendereckiej (1947–2025). Owszem, była bardzo oddana mężowi i jego twórczości, ale od końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku prowadziła autorskie projekty muzyczne, które odniosły wielki sukces. Nazwisko światowej sławy kompozytora na pewno jej w tym pomagało, ale zdołała wyrobić sobie własną markę.
Jej niespodziewana śmierć 31 października 2025 roku wywołała żywą reakcję zarówno krajowej, jak i zagranicznej prasy. „Elżbieta Penderecka była postacią niezwykłą! Blask, jaki od niej emanował, oraz naturalność, z jaką przełamywała nieśmiałość każdego, kto nawiązywał z nią rozmowę, nadawały jej cechy naturalnej majestatyczności. Wraz ze swoim mężem, kompozytorem i dyrygentem Krzysztofem Pendereckim (1933–2020), w pewnym sensie rządziła również życiem muzycznym swojej ojczyzny jako królowa Elżbieta z Polski" – tak pisał o naszej wielkiej rodaczce Jan Brachmann we Frankfurter Allgemeine. Moim zdaniem nie ma w tym cienia przesady.
Elżbieta Penderecka urodziła się 19 listopada 1947 roku w Krakowie. Jej ojcem był Leon Solecki, wiolonczelista i koncertmistrz Orkiestry Filharmonii Krakowskiej. Krzysztofa Pendereckiego znała od dziecka, bo chodziła na lekcje fortepianu do jego pierwszej żony, Barbary. Kompozytor zainteresował się nią na poważnie, kiedy skończyła 17 lat. Późniejsze okoliczności złożyły się tak, że w 1965 roku zawarli związek małżeński w Dębicy, rodzinnej miejscowości Krzysztofa. Elżbieta studiowała fizykę, ale po ślubie zajęła się organizacją pracy artystycznej męża i towarzyszyła mu w licznych podróżach koncertowych. Państwo Pendereccy spędzili razem 55 lat i doczekali się dwójki dzieci.
W latach 1990–1995 Elżbieta kierowała założoną przez siebie pierwszą prywatną agencją kulturalną Heritage Promotion of Music and Art. Od 1992 r. pomagała Krzysztofowi w organizacji Festiwalu im. Pablo Casalsa w San Juan w Portoryko. Zasiadała w radach nadzorczych kilku organizacji kulturalnych, była współzałożycielką Europejskiej Fundacji Mozartowskiej, przyczyniła się też do powstania orkiestry kameralnej Sinfonietta Cracovia.
W 1997 roku zainaugurowała Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena, który odbywał się w Krakowie do 2003 roku. Zapraszała do udziału w nim światowej sławy artystów, jak Anne-Sophie Mutter, Yehudi Menuhin, Jessye Norman, Kurt Masur i Nikolaus Harnoncourt. W 2003 roku objęła kierownictwo Stowarzyszenia Ludwiga van Beethovena i od tego czasu kierowała Festiwalem Beethovenowskim w Warszawie.
„Szczęśliwa ręka” do młodych artystów
Widywałam panią Elżbietę podczas różnych imprez kulturalnych w Krakowie, ale osobiście poznałam ją w 2003 roku podczas Festival Junger Künslter Bayreuth. Pełniłam tam opiekę prasową nad Orkiestrą Kameralną Akademii Muzycznej w Krakowie i pracowałam w tamtejszym biurze prasowym. Pod patronatem Elżbiety Pendereckiej odbył się jeden z ostatnich koncertów Festiwalu, 24 sierpnia 2003 roku w Stadthalle. „Na świecie istnieje wiele orkiestr młodzieżowych – powiedziała – ale Orkiestra Symfoniczna Festival Junger Künstler Bayreuth jest jedyna w swoim rodzaju. Łączy przedstawicieli różnych narodów, kultur, tradycji. Ich wspólna praca umożliwia im wymianę poglądów i doświadczeń. Jestem też dumna z naszych krakowskich studentów, którzy tak licznie i na tak wysokim poziomie zasilają szeregi tej orkiestry".
Późniejsze wydarzenia pokazały, że uznanie pani Pendereckiej dla studentów krakowskiej uczelni (noszącej imię jej małżonka) nie skończyło się na słowach. Po powrocie do Polski grupa ta stała się trzonem stworzonej przez nią Orkiestry Akademii Beethovenowskiej. Tuż przed moją emigracją do Niemiec w 2009 roku spotkałam panią Elżbietę w jednej z krakowskich księgarni. Zwierzyłam się jej, że wyjeżdżam z powodów prywatnych i mam obawy, czy zdołam odnaleźć się tam zawodowo. Udzieliła mi kilku rad, z których korzystam do dziś.
Elżbieta Penderecka została także dyrektorem generalnym festiwalu pianistycznego, zainaugurowanego w 2004 w Warszawie i stanowiącego kontynuację festiwalu „Mistrzowie fortepianu – wielkie talenty”. W ciągu ostatnich lat życia zaangażowała się w pracę przy Baltic Opera Festival w Sopocie. Widziałyśmy się podczas jego pierwszej edycji w Operze Leśnej w 2023 roku, na przedstawieniu „Holendra tułacza". Powiedziała mi wtedy, że starała się o reaktywację tego festiwalu dużo wcześniej zanim podjął się tego Tomasz Konieczny. Nie przypuszczałam, że będzie to nasze ostatnie spotkanie.
Działalność Elżbiety Pendereckiej w obszarze kultury zyskała szerokie uznanie w kraju i za granicą. Otrzymała wiele nagród i odznaczeń, których nie sposób tu wymienić, ale można zajrzeć do wikipedii. Jedno jest pewne: ktoś taki jak Elżbieta Penderecka nie trafia się często w obszarze polskiej kultury i będzie nam jej brakowało.
Jolanta Łada-Zielke

