Cztery żywioły w aspekcie wiary

Od piątego roku życia wzrastałem w środowisku wiejskim, przeto wcześnie poznałem piękno i zapach ziemi, dojrzewających zbóż, świeżo skoszonej trawy, siana, sadu, ogrodu warzywnego i kwiatów pracowitą ręką mojej Mamy pielęgnowanych, zapachy gospodarczego podwórza, stodoły, stajni, obory, chlewa i kurnika.
Zatem nic, co wiejskie, co w zagrodzie, w ogrodzie, na polu, na łąkach i w lesie, nie jest mi obce ani obojętne. Znam znój pracy na roli – dawniej znacznie trudniejszej niż dziś: orkę i bronowanie, sianie i żniwowanie, koszenie kosą i ustawianie mendli, młócenie cepem i prymitywnymi maszynami, wykopki ziemniaków i buraków, pracę na plantacji ogórków i pomidorów, przy uprawie lnu, rzepaku, kolendry i czarnej porzeczki. Mądrość, cierpliwość i miłość ojca nauczyła mnie tego wszystkiego. Nawet tego, jak obchodzić się z pszczołami, zbierać je, gdy się wyroiły, podkradać im miód i dokarmiać na zimę. Do zrywania czereśni, wiśni, jabłek, gruszek, brzoskwiń i moreli potrzebny był nieraz spryt balansowania między konarami drzew. Znam troskę o domowe zwierzęta: gdaczące kury, gęgające kaczki i gęsi, o świnki, konia i krowy – przy ich pasieniu „połknąłem” całą trylogię Sienkiewicza, trzymając w jednej ręce powróz, w drugiej książkę.
Zawsze był w domu kotek, a radość przyjaźni z pieskami pamiętam do dziś. Z kolegami w szkole wymienialiśmy rasy hodowanych gołębi. No i ten cały kolorowy i dziwny świat ptactwa i stworzeń żyjących na każdym skrawku ziemi: na łące i moczarach, w rowach przydrożnych i na polnych miedzach, w stawach i sadzawkach. Wszystko budziło zaintrygowanie, podziw i zdumienie: pająk czatujący na muchy, wszelakie robactwo, mrówki i osy, trzmiele i motyle, biedronki i majowe chrabąszcze, stonogi, gąsienice, dżdżownice, grające świerszcze polne i domowe, zielone pasikoniki, powolne ślimaki, żaby, łowione w wodach płotki i karasie. W końcu ptactwo radosne i śpiewające: jaskółki i wróble, kosy, szpaki i sikorki, kukułki i dzięcioły, nocne puszczyki, puchacze, sowy i nietoperze, krzykliwe wrony i kruki, dzikie gęsi i niestety rzadkie w naszych stronach dostojne bociany. Jeszcze dziś przesuwa się przed moimi oczami fascynujący film cudownego świata zwierzęcego i roślinnego stanowiący konglomerat znaków czegoś ukrytego i wyższego, jakiejś będącej ponad tym wszystkim Stwórczej Mocy i Mądrości, która „być musi”.
Święta Matka-Ziemia
Współżycie z ziemią, z przyrodą, zależność od klimatu i pogody, przystosowywanie się do pór roku, zachwyt nad pięknem przyrody i krajobrazu, miłość do „wszelkiej istoty żywej” – to wszystko wrosło głęboko we mnie, zakorzeniło się i pozostało także wtedy, gdy drogi powołania i pracy duszpasterskiej czy naukowej poprowadziły mnie w środowiska miejskie bądź wielkomiejskie w Ojczyźnie i zagranicą. W mojej świadomości zakotwiczyło się na zawsze żywe doświadczenie i przekonanie, znane już w Biblii, że człowiek „jest wzięty z ziemi” („Wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia” – Rdz 2,7), że ona jest „naszą matką”, niezbędnym środowiskiem bytowania, z niej czerpiemy wszystko, co karmi i podtrzymuje naszą cielesno-duchową egzystencję. Żyjemy bowiem dzięki jej żywiołom: w pełni uzależnieni od słonecznego światła i ciepła, od życiodajnych elementów gleby, od jakości wody w studni, w strumieniach i rzekach, od powietrza, wiatru i ognia. Od ukrytych w ziemi i w atmosferze energiach zależymy my sami, nasze narzędzia i owoce pracy, świat fauny i flory. Głęboko w świadomości trwa we mnie przeświadczenie, iż każda roślina i drzewo, zwierzęta i ptaki, wszelkie istoty żyjące w wodzie – wszystko, co ma w sobie pierwiastek życia, nawet zwyczajny kamień, będący „zastygłym ruchem” i najmniejszy pyłek, że to wszystko jest spokrewnione ze mną, jest żywą istotą, zawiera w sobie kosmiczne energie i jest świadkiem stwórczej mocy miłującego Boga.
Już starożytni Grecy mówili o czterech elementach (żywiołach) zaliczając do nich ziemię, wodę, ogień i powietrze. W nich należy widzieć nie tylko to, co percypują nasze zmysły, lecz symbole, z pomocą których zostaje nam przybliżone coś, co nie jest dostrzegalne bezpośrednio. One pomagają nam obrazowo i symbolicznie uświadomić sobie podstawowe zasady i struktury bytu oraz lepiej rozumieć własną egzystencję. Ludzie od pradawna obserwowali ambiwalencję tych pra-energii. One ich pociągały, ulegali ich fascynacji, korzystali z ich dobrodziejstw albo napełniały ich strachem i grozą, gdy nie potrafili ich mocy ujarzmić. Cztery żywioły traktowano zawsze jako święte pra-zasady, pra-energie, które należy szanować i czcić, bo w nich wyczuwano i dostrzegano intuicyjnie działanie stwórczych mocy Boga. Warto także dziś iść tą drogą.
Nowa lektura
Tym żywiołom w aspekcie chrześcijańskiej wiary jest poświęcona moja nowa publikacja, wydana przez Towarzystwo Naukowe KUL. Poszukuję w niej odpowiedzi na pytanie: „Jakie znaczenie i funkcję ma otaczający mnie świat, w którym żyję, a zwłaszcza jego cztery żywioły, w mojej relacji z Bogiem, czyli w moim życiu religijnym?” W metodzie moich dociekań ważną funkcję pełni inspiracja zawarta w chrześcijańskiej tajemnicy Wcielenia i w duchowości św. Franciszka z Asyżu. To on – jak Jezus – odnajdywał transcendencję nie „gdzieś daleko”, lecz „blisko”, „tutaj”; transcendencja objawiała się dla niego w głównej mierze „w głębi” i we „wnętrznościach” rzeczy. Św. Franciszek pisał: „We wszystkich stworzeniach możesz rozpoznać i uwielbiać Boga. Jeśli tego nie zrobisz, cały świat powstanie przeciw tobie”. Czyż jego słowa nie są echem słów samego Jezusa, który mówił: „… kamienie wołać będą” (Łk 19,40). Tak, wszystkie rzeczy są posłańcami głębszych orędzi.
Lektura tej książki może pomóc w pogłębieniu świadomości, że nasza planeta jest „żywą jednością”, organizmem, w którym wszystko ze wszystkim jest ściśle połączone i wszystko od wszystkiego zależy, a ludzkość jest tylko jedną z jej części. I na pytanie, jak w tym ekstremalnie szybko zmieniającym się świecie żyć? – odpowiedź jest prosta: tak jak organ funkcjonuje w organizmie, czyli odpowiedzialnie, symbiotycznie i twórczo, zarówno w ludzkiej wspólnocie, jak i w wielkim organizmie ziemskiej planety. Potencjalnym Czytelnikom życzę z serca radosnego spotkania z Bogiem – Stwórcą i Panem – poprzez codzienne doświadczanie ziemi, wody, ognia i powietrza.
Książka do nabycia: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. (8,- Euro)

