O mój rozmarynie...

Ranonik poleca:
smak i radość tworzenia
Tak to już jest, że czasem przychodzą – a z czasem umacniają się jako ulubione – pewne zapachy i smaki. Wyznam państwu, że jednym z moich ulubionych aromatów jest zapach rozmarynu. Rozmaryn to roślina wytrwała – na tarasie, balkonie czy w ogrodzie przetrwa gorące lata i mroźne zimy. A warto jest mieć ją pod ręką.
Trochę faktów: rozmaryn lekarski (Rosmarinus officinalis L. cineoliferum) – krzew porastający górzyste wybrzeża Morza Śródziemnego, osiąga tam, w swoim naturalnym środowisku, aż do trzech metrów wysokości! Jako surowiec leczniczy używane są suszone liście, a w kuchni i świeże, i suszone. Rozmaryn ma wiele wspaniałych prozdrowotnych właściwości. Pobudza pracę żołądka, ma właściwości moczopędne, żółciopędne, żółciotwórcze i rozkurczowe. Znacząco wpływa na podniesienie sprawności fizycznej organizmu (i to w każdym wieku!), a poza tym ma silne działanie bakteriobójcze.

Olejki czy maści przygotowane na bazie rozmarynu stosowane zewnętrznie rozszerzają naczynia włosowate. Napar z tej rośliny odpreża, redukuje stres i poprawia pamięć. Diabetycy nie powinni go unikać, wspomaga bowiem wydzielanie insuliny i obniża poziom glukozy we krwi.
Nic dziwnego, że jest doceniany od tysiącleci. W starożytnym Rzymie ofiarowywano go bogom, a wszak nikt nie śmiałby ofiarować im byle czego

Pizza pachnąca lasem
Pierwszy raz podobnej pizzy spróbowałam na ulicy w Bolsenie we Włoszech. Prostokatny kawałek ciasta pokryty ziemniakami? Z wózka sprzedawany. Ryzyk-fizyk. Niebiańska! Ponieważ każdy Polak ziemniaki w domu zawsze ma, a od dziś będzie miał też rozmaryn , ten przepis – kolacyjno-śniadaniowo-obiadowy – może stać się mocnym punktem rodzinnego menu.
Ciasto:
300 gramów mąki pszennej
15 gramów drożdży
1 łyżeczka soli niejodowanej
1 płaska łyżeczka cukru
około 200 ml ciepłej wody
3 szczodre łyżki oliwy extra virgin
Dodatki:
3–4 ziemniaki z ładną skórką
pół szklanki oliwy z oliwek
świeży rozmaryn – garść listków (może być też suszony, ale…)
Czarny pieprz (świeżo zmielony), no i sól niejodowana (morska lub kłodawska)

Wykonanie:
Z drożdzy, cukru, wody i mąki przygotowujemy rozczyn – dodajemy tyle mąki, by uzyskać konsystencję kwaśnej śmietany. Przykrywamy miskę ściereczką – do wyrośnięcia.
W tym czasie myjemy ziemniaki i cieniutko kroimy (max. 2–3 mm). Jeśli mają dużo wody w sobie, osuszam plasterki na papierowych ręcznikach. Rozmarynowe listki oddzielam, usuwam twarde części gałązek (zawsze coś się zaplącze) i… nie siekam. W małej miseczce otaczam troskliwie listki w oliwie z oliwek i odrobinie soli kamiennej.
Przez ten czas na pewno zaczyn jest gotowy. Dodajemy do niego sól, oliwę z oliwek i resztę mąki – gdy ciasto jest zbyt wilgotne, ostrożnie podsypujemy mąką. Pozostawiamy do wyrośniecia.
Nastawiamy piec na temp. 220 stopni – góra/ dół. Ciasto wykładamy na blachę posmarowaną oliwą z oliwek i rozciągamy palcami – lepiej, gdy jest nieco wilgotne. Gdy trzeba, z góry posypujemy mąką, aby nie kleiło się do palców.
Spód powinien być możliwie cienki. Przed położeniem ziemniaków ciasto skrapiamy oliwą z oliwek. Staramy się plasterki układać ciasno, jeden obok drugiego, smarujemy je potem oliwą z oliwek. Na nich rozrzucamy listki rozmarynu i doprawiamy świeżo mielonym pieprzem oraz solą. I do pieca!
Gdy ziemniaki się zrumienią – po ok. 15–20 minutach – nasza pizza będzie gotowa.

Aż chciałabym być przy tym, gdy będziecie Państwo próbować jej po raz pierwszy. Aha, jeśli odwiedzą was weganie – jesteście uratowani. Wegetarianie i mięsożercy też będą zachwyceni. To danie uniwersalne, które w tych trudnych czasach (nawet kulinarnie) łączy ludzi.
Niech Was zachwyci!

