Słów kilka o mocy zaklętej w boczniaku
czyli hamburger w nowej odsłonie

Szanowni Państwo, wyznam, że od długiego czasu poczciwy Pleurotus ostreatus ratuje rodzinne obiady i talerze z przekąskami dla gości. Bo ileż można dla naszych kochanych, a niejedzących mięsa, toczyć kotlety z soczewicy?
Ostatnio hitem stały się hamburgery własnej roboty, od a do z, a w miejsce solidnej porcji wołowiny do części z nich wkroczył zamiennik uczyniony z boczniaków. Te chrupiące kotleciki można też podawać jako samodzielne danie na ciepło z podanym w sosjerce ciepłym sosem pomidorowym lub też na zimno z dipem majonezowo- jogurtowym z ziołami.
Bułki do hamburgerów*
• 400–500 g przesianej mąki pszennej
• 40 g roztopionego i ostudzonego masła
• 150 ml mleka (potem dodamy 100 ml cieplej wody, by powstał zaczyn)
• 25 g świeżych drożdży lub ok. 8 g suchych drożdży
• 1 łyżeczka soli kamiennej (u mnie zawsze z Kłodawy, nigdy, przenigdy jodowana)
• 2 łyżeczki brązowego cukru.

Przygotowujemy zaczyn: ciepła mieszanka mleka i wody, cukier, drożdże, łyżka mąki z tej już przesianej. Roztapiamy masło, studzimy je. Gdy zaczyn urośnie, wszystko razem mieszamy, wcześniej dodajemy do mąki sól. Wszystko delikatnie mieszamy i dobrze wyrabiamy ok. 15 minut – jeśli trzeba, podsypujemy nieco mąki. Dzielimy na 6 równych porcji, układamy ładnie uformowane bułeczki na blasze do pieczenia, zostawiamy na godzinę przykryte folią spożywczą, by nie obeschły – w tym czasie możemy przygotować dodatki do hamburgerów, w tym kotlety z boczniaka😊. Po godzinie raz jeszcze formujemy bułeczki – „odgazowujemy je” – i zostawiamy do wyrośnięcia na 30 minut, potem smarujemy jajkiem roztrzepanym z odrobiną mleka, posypujemy sezamem lub czym tam chcemy i – do pieca! Rozgrzewamy go do 200 stopni, opcja góra-dół i po 12–15 minutach możemy cieszyć zmysły dziełem naszych rąk. Oryginalnie przepis jest na 4 bułki, ale w podziale na 6, jak zawsze u mnie, i tak wychodzą wystarczająco duże.
Kotlety z boczniaków
• ok. 400 g świeżych grzybów
• dwa jajka
• garść albo dwie natki pietruszki
• łyżeczka zmielonych na proszek suszonych podgrzybków lub prawdziwków
• posiekana drobno spora cebula plus roztarty ząbek czosnku
• świeży lub suszony tymianek (wedle gustu – ja lubię dużo)
• łyżka sosu sojowego
• oliwa z oliwek i masło
• do zagęszczenia masy: łyżka mąki kukurydzianej i, na wyczucie, tarta bułka.
Posiekane drobno grzyby smażymy na średnim ogniu wraz z cebulką, tymiankiem, czosnkiem i ziołami. Gdy wyraźnie zmniejszą swoją objętość, są miękkie i nieco zrumienione, solimy, doprawiamy pieprzem czarnym (do grzybów pasuje też pieprz biały), „pudrem” z suszonych grzybów i sosem sojowym. Studzimy, następnie dodajemy jajka, mąkę i bułkę tartą. Wszystko razem dobrze mieszamy i wstawiamy do lodówki, by masa dobrze się połączyła. Delikatnie formujemy z niej kotlety, otaczając bułką tartą, a gdy na patelni w procesie smażenia jedna strona będzie wystarczająco chrupiąca i stabilna, sypiemy jeszcze nieco tartej bułki na wierzch i delikatnie obracamy całość na drugą stronę. Ta technika pozwala nam uzyskać grzybowy hamburger bez dodawania nadmiernej ilości zagęstników. Chodzi o to, by poczekać do momentu, w którym przy przewracaniu na drugą stronę kotlet się nie połamie – musimy cierpliwie sprawdzać, no i smażyć na średnim ogniu. Zapewniam, efekt jest wart naszych wysiłków.
Dodatki do hamburgerów są kwestią gustu Państwa – polecam własnej roboty majonez z kurkumą i sokiem z cytryny.
Zdrowia i szczęścia życzę!
Ranonik
*Przepis, nieco zmodyfikowany i dobrze sprawdzony, z platformy YouTube od @PoliczonaSzama

