Sekunden entscheiden czyli STAWKA WIĘKSZA NIŻ ŻYCIE po niemiecku

„Janek-23 sendet wieder!” – słyszymy pod koniec pierwszego odcinka serialu, który Niemcy określili gatunkowo jako thriller wojenny, a głównego bohatera, Staszka Kolickiego vel Hansa Klossa o kryptonimie J-23, nazwali „czerwonym Bondem”. Niemiecka wersja filmu podbiła również serca obywateli NRD pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku.

Jak wiadomo, Niemcy stosują dubbing do zagranicznych filmów, więc i w „Sekunden entscheiden” polscy aktorzy mają podłożone niemieckie głosy. Niektóre brzmią dość podobnie, np. niemal identyczne otrzymali Emil Karewicz i Halina Kossobudzka. Co do głosu Hansa Klossa, ma w niemieckiej wersji nieco niższą barwę. W synchronizacji często występują luki. Bywa, że postacie na ekranie prowadzą dialog po niemiecku, który nagle zostaje przerwany i pojawia się oryginalna, polska wersja, opatrzona niemieckimi napisami. Większość Niemców uważa to za irytujące. Polacy, którzy oglądali serial na YouTube twierdzą, że bohaterowie polscy i niemieccy powinni mówić w swoich językach. Gdyby twórcy filmu zdecydowali się na wersję poprawną językowo, musieliby wziąć pod uwagę, że w serialu występują też Rosjanie, Turcy („Café Rosé“), Francuzi („Hasło”) i Anglicy („Bez instrukcji”). W 1969 r. widzowie w NRD mieli możliwość obejrzenia w telewizji wszystkich odcinków „Stawki...” z wyjątkiem „Bez instrukcji”. Cenzura nie dopuściła go do emisji tłumacząc, że część akcji rozgrywa się w Londynie, a główny bohater podejmuje współpracę z Anglikami. Nie jest to do końca trafne spostrzeżenie, bo agentowi J-23, mimo że działa bez tytułowej instrukcji, udaje się przechytrzyć zarówno Niemców, jak i Anglików, którzy prowadzą grę między sobą. Wyżej wymieniony odcinek (niem. „Ohne Anweisung”) został później dołączony do całości, jako całkowicie zsynchronizowany; nie pada tam ani jedno słowo po polsku.

Bei mir lass du die Kunststücke, Brunner! …czyli „takie sztuczki nie ze mną, Brunner!” – tak brzmi po niemiecku jedna z najpopularniejszych kwestii „Stawki...”. W poniższej wypowiedzi poznamy od razu hasło kontaktowe francuskiego ruchu oporu: „In Paris werden die lieblichsten Kastanien feilgeboten am Place Pigalle“. Treść niektórych kwestii została złagodzona, inne podano w sposób bardziej dobitny. Uwaga Dibeliusa z odcinka „Żelazny krzyż”: „w tym kraju polujemy nie na zwierzęta, lecz na podludzi”, nie została przetłumaczona dosłownie. Kuzynka Edyta, podczas dramatycznej rozmowy z Hansem, który się ujawnia, powtarza dwa razy „jesteś Polakiem”. W oryginale stwierdzenie to pada tylko raz. Niemieccy producenci opatrzyli kilkoro bohaterów innymi nazwiskami. Przykładowo Stedtke nazywa się Stängl, Gerda Laschke z odcinka „Oblężenie” otrzymała nazwisko Gelert, gestapowiec Lohse nazywa się Leise, natomiast standartenführer Max Dibelius – Dupalius (choć w napisach pojawia się jego pierwotne nazwisko).

Ideał niemieckiego antyfaszysty

Serial cieszył się w byłej NRD dużym powodzeniem i też otrzymał status kultowego. Pojawiła się nawet seria opracowań książkowych na temat kapitana Klossa, wydana przez Deutscher Militärverlag, z których ostatnie ukazało się w 1990 r. Zastanawiające, że tamtejsi widzowie polubili agenta Janka, mimo że stale wyprowadzał w pole ich rodaków, chociaż hitlerowców. Ingo Loose, autor artykułu poświęconego „Stawce...” w pracy zbiorowej pt. „Deutschland und Polen. Filmische Grenzen und Nachbarschaften” tłumaczy to następująco: „Można było identyfikować się z człowiekiem, który wprawdzie wyglądał i zachowywał się jak Niemiec, ale jednocześnie całym sobą uosabiał sprzeciw wobec Trzeciej Rzeszy i tym sposobem wspaniale wpisywał się w antyfaszystowski charakter NRD.” Wschodnioniemiecka krytyka także wysoko oceniła polską produkcję. W 1970 r. Nagrody Telewizji NRD otrzymali obaj reżyserzy: Janusz Morgenstern i Andrzej Konic, scenarzyści: Zbigniew Safjan i Andrzej Szypulski oraz Stanisław Mikulski i autor zdjęć Antoni Wójtowicz.

Obecnie na jednym z portali internetowych można kupić wszystkie części serialu na DVD za niebagatelną sumę 35,99 euro. Ciekawej lektury dostarczają teksty recenzentów. Jedna osoba cieszy się na „nostalgische Abende”, spędzane na oglądaniu przygód Hansa Klossa, inna zauważa, że historia opowiadana w filmie ciągle „przykuwa do fotela”, na co wpływa m. in. wysoki poziom aktorstwa. Mimo mankamentów synchronizacji i zbyt łagodnego, zdaniem niektórych, przedstawienia gestapowców i oficerów Abwehry, Niemcy polecają do oglądania zarówno serial „Sekunden entscheiden”, jak i jego kontynuację w reżyserii Partyka Vegi, która nosi tytuł „Hans Kloss, Spion zwischen zwei Fronten” (w oryginale „Stawka większa niż śmierć”).

Co się tyczy polskich widzów, oczywiście niemieckojęzycznych, to jeśli ktoś dobrze zna oryginał, oglądanie „Sekunden entscheiden” powinno dostarczyć mu wiele rozrywki. Ewentualnie mógłby obejrzeć jeszcze „Vier Panzersoldaten und Hund”; tu nie ma najmniejszych wątpliwości, co oznacza tytuł...

Jadwiga Zabierska