Prawdziwa radość Świąt Bożego Narodzenia

„Pokłon pasterzy” – obraz przypisywany Tommaso di Stefano Lunettiemu

Nieodżałowany Papież Franciszek, który w Wielkanoc tego roku odszedł do Domu Ojca, swoją pierwszą adhortację apostolską zatytułował: „Evangelii gaudium” – „Radość Ewangelii” (2013). Radość należy do istoty chrześcijaństwa. „Ewangelia” oznacza „Dobrą Nowinę”. W trzecim zdaniu wspomnianego listu Franciszek pisał: „Z Jezusem Chrystusem radość zawsze rodzi się i odradza”.

Cztery żywioły w aspekcie wiary

Od piątego roku życia wzrastałem w środowisku wiejskim, przeto wcześnie poznałem piękno i zapach ziemi, dojrzewających zbóż, świeżo skoszonej trawy, siana, sadu, ogrodu warzywnego i kwiatów pracowitą ręką mojej Mamy pielęgnowanych, zapachy gospodarczego podwórza, stodoły, stajni, obory, chlewa i kurnika.

Prawdziwe oblicze Jezusa?

Chusta z Manoppello

Jak wyglądał Jezus z Nazaretu? Na to pytanie nie znajdziemy odpowiedzi w żadnym wiarygodnym źródle. Jezus żył w Palestynie, w narodzie, który od wieków miał zakaz tworzenia obrazów Boga i ludzi żyjących. Pierwsi chrześcijanie, w większości pochodzenia żydowskiego, a więc wychowani w kręgu oddziaływania tego zakazu, nie zabiegali o utrwalenie postaci swego Mistrza. Nie może więc dziwić brak portretu Jezusa. Ten fakt zaś rzutuje na wartość wszystkich prób, by odtworzyć zewnętrzny wygląd Syna Bożego, który stał się człowiekiem.

Burzliwe dzieje

Od dwóch tysięcy lat mówi się w Kościele o „nie ręką ludzką namalowanym obrazie Jezusa”. Aż do połowy ostatniego tysiąclecia miejscem przyciągającym tłumy pielgrzymów był Rzym z tzw. Sudarium, określanym jako „Chusta Weroniki”. „Vera eicon” – czyli „prawdziwy obraz Chrystusa” (Vera eicon = Veronika) wiąże się z opowieścią, iż pewna kobieta o imieniu Berenice podała Jezusowi na drodze krzyżowej chustę dla otarcia potu, po czym pozostały na niej rysy Jego twarzy. Ta scena wywodząca się z pobożności ludowej, a biblijnie niczym nie udokumentowana, stała się w XVII wieku szóstą stacją w nabożeństwie Drogi Krzyżowej.

Owa „chusta Weroniki” pierwotnie przechowywana w kapadockim mieście Kamulla została w 574 roku przeniesiona do Konstantynopola, a następnie w 705 roku do bazyliki św. Piotra w Rzymie. Poeci Dante Alighieri i Francesco Petrarka oraz podróżnik Marco Polo opisywali, jak pokazywano ją mieszkańcom Rzymu i pielgrzymom. Od 1208 roku (papież Innocenty III) wprowadzono zwyczaj dorocznej procesji ulicami Rzymu do bazyliki Świętego Ducha. W 1506 roku w bazylice św. Piotra przygotowano nawet specjalny skarbiec dla tej ważnej relikwii. I właśnie wtedy ona w tajemniczy sposób zniknęła, a sam obraz stał się legendą. w małym miasteczku Manoppello w Abruzji, gdzie od 1638 roku czczony jest w kościele Kapucynów.

Chusta z Manoppello

W życiu religijnym są przeżycia, których zapomnieć nie sposób. Do takich należy moja obecność w Manoppello (2013 r.) wraz z kilkudziesięciu pielgrzymami, którymi opiekowałem się duszpastersko w drodze do sanktuarium Padre Pio. Najpierw miało tam miejsce spotkanie i długa rozmowa z niemiecką trapistką Blandiną Paschalis Schlöemer, która od lat prowadzi tam badania i oprowadza pielgrzymów dowodząc autentyczności i wyjątkowego znaczenia owej chusty jako świadka zmartwychwstania Chrystusa. Wspierają ją w tym zakresie swoimi badaniami historyk sztuki Heinrich Pfeiffer i pisarz Paul Badde.

Z bijącym z przejęcia sercem z przepełnionym wdzięcznością żarem ducha, w mistycznym uniesieniu, wpatrywałem się potem rozgorączkowanymi oczami długo…, w odległości niecałego metra, jak urzeczony, w tę nadzwyczaj cenną relikwię chrześcijaństwa – w oblicze Jezusa Chrystusa. To przeżycie mogę porównać tylko z kilkoma minutami w grocie zmartwychwstania Pana w Jerozolimie, gdy z dłońmi i czołem opartymi na płycie grobu dziękowałem Bogu za nadzieję Zmartwychwstania.

Całun w Manoppello jest uważany przez jednych za oryginał chusty św. Weroniki, a przez drugich za chustę, którą zgodnie z opisem ewangelicznym owinięto głowę Jezusa po śmierci krzyżowej. Volto Santo (po włosku) znaczy Święte Oblicze, jest tkaniną o wymiarach 17,5 cm szerokości na 24 cm długości. Przechowywane jest w obustronnie oszklonej monstrancji. Obraz jest przeźroczysty. Chusta jest wykonana z bisioru, czyli z jedwabistych nici wytworzonych z małży przyczepionych na skałach na dnie morskim. Był to w starożytności ulubiony, ale bardzo drogi materiał, sporządzony z jedwabistych cieniuteńkich nici (cztery razy cieńszych niż kobiece włosy). Według fachowców na tym materiale nie da się nic zrobić, ani rysować, ani malować, ani drukować. Stąd pytanie, jak powstały na tym materiale wyraźne rysy twarzy Jezusa?

Prawdziwy szok – nie ma farby, brak pigmentów, a jest obraz, w dodatku widoczny z obu stron. To nie hologram ani fotografia, ani obraz, a jednak widać twarz. Naukowcy są zdania, że ów obraz jest skutkiem energii zmartwychwstania. To w chwili zmartwychwstania odbiła się na owej przeźroczystej tkaninie twarz Jezusa ze śladami tortur i ran, jeszcze nie w pełni przebóstwiona, ale już żywa. Całun z Manoppello to zatem autentyczny świadek Zmartwychwstania.

Co więcej, badania naukowe doprowadziły do stwierdzenia, że twarz z Manoppello pokrywa się wiernie, co do joty, z twarzą mężczyzny z Całunu Turyńskiego. Różnica między wizerunkami wynika z tego, że Całun Turyński przedstawia osobę martwą, a całun z Manoppello żywą; po drugie: Całun Turyński przedstawia negatyw (wsączona w płótno krew, woda, oleje), a Całun z Manoppello pozytyw. Andreas Resch z Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego zestawiając oba wizerunki za pomocą wysokiej rozdzielczości fotograficznych powiększeń doszedł do wniosku, że oblicza obu Całunów wykazują stuprocentową zgodność, która wyklucza jakąkolwiek przypadkowość, a podobieństwo to dowodzi, iż mamy do czynienia z odbiciem oblicza tej samej osoby.

Autor w Manoppello

W świetle tych faktów i wyników badań naukowych i historycznych nie dziwi, że także papież Benedykt XVI w dwa lata po objęciu Stolicy Piotrowej odwiedził Manoppello i modlił się przed Volto Santo (1.09.2006 r.), a kościół podniósł do godności bazyliki. (Lektura do pogłębienia tematu: Paul Badde, Boskie Oblicze. Całun z Manoppello, Radom 2006; Grzegorz Górny, Świadkowie Tajemnicy, Warszawa: Rossikon Press 2012.)

Ks. dr hab. Jerzy Grześkowiak

W służbie Słowu Prawdy

Im się człowiek głębiej w wagę słowa i wcielania jego dramat wpatrzy, tym straszniej jest pióro wziąć do ręki… - Cyprian K. Norwid

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo (J 1,1).
Bóg – to Słowo przed wszystkim słowami, Przed-Słowo, Przed-Mowa wszelkiego bytu, Źródło wszelkiego istnienia. We wszystkich religiach świata słowo Boga stanowi o początku stworzenia. „Na początku było Słowo” – nie „jakiekolwiek”, które po wypowiedzeniu milknie i przemija, lecz słowo twórcze, wszechpotężne, w którym odwieczny Bóg wypowiada całą swą wszechmoc, mądrość i miłość. U początku świata stoi nie ślepy przypadek, lecz Słowo Boga, który powołuje świat do istnienia i obejmuje go „ramionami” swojej podtrzymującej wszystko przy życiu miłości. Słowo Boga to energia i życie. W przeciwieństwie do słów ludzkich ono przynosi tylko życie; nie rani, lecz pociesza i leczy, ożywia i odnawia, tworzy nowość. To Słowo przynosi miłość, wolność, wiarę, zbawienie; pokazuje, jak żyć, otwiera perspektywy, umacnia. Jest pełne Sensu, Prawdy i Miłości.

„A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1,14).

Bóg nie potrzebuje wielu słów. U brzasku stworzenia rzekł: „Niech się stanie!” A gdy nadeszła pełnia czasów, wypowiada tylko jedno słowo: Jezus! I Ono wyraża wszystko: „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła” (J 1,4).

To wcielone Słowo, Jezus Chrystus, mówi stale światu – w Kościele i przez Kościół jako „dom Słowa” – słowa, które przetrwają wszystko: władców, ideologie, trendy, ducha czasu. On ogarnia nas mocą odwiecznego Słowa i napełnia siłą Ducha, byśmy sami stali się żywotnymi słowami Boga, głoszącymi Jego czułą miłość i wezwanie do szacunku wobec każdego człowieka i wszelkiego stworzenia. Znamienne, że Jezus nie pozostawił po sobie niczego na piśmie. Tylko jeden raz, gdy faryzeusze oskarżali cudzołożną kobietę, „nachyliwszy się, pisał palcem po ziemi” (J 8,6). On głosił Słowo Boga i wyrażał je całą swoją egzystencją. Tego trzymali się także Apostołowie. Dobrze się stało, że później Ewangeliści, św. Paweł i paru innych uczniów, niejedno zapisali, gdyż w przeciwnym razie nie mielibyśmy Nowego Testamentu. Ale istotny jest ów Pra-początek, Pra-wzór: Słowo Boga może być przekazywane wiarygodnie przede wszystkim poprzez świadectwo własnego życia. „A Słowo stało się ciałem” – „ciałem”, a nie papierem, książką, encyklopedią. To dotyczy każdego chrześcijanina i całego Kościoła. Nie wolno dopuścić, by żywe Słowo Boga zastąpiły pisma, dokumenty, listy i instrukcje.

Temu Wcielonemu Słowu Boga – Jezusowi, temu Życiu, tej Światłości i tej Prawdzie służy już 18 lat nasz polonijny dwumiesięcznik Moje Miasto, a konkretnie cały Zespół Redakcyjny i piszący dla Czytelników autorzy, dziennikarze, sprawozdawcy i recenzenci.

Odpowiedzialność za słowo

Niemieckie Księgarnie przyznały w 1989 r. coroczną nagrodę pokojową Wacławowi Havelowi, późniejszemu prezydentowi Czech. Ponieważ władze komunistyczne uniemożliwiły mu osobisty odbiór tej nagrody w kościele św. Pawła we Frankfurcie, przesłał on swoje podziękowanie do Zarządu Niemieckich Księgarni. To „dziękczynne przemówienie”, któremu Havel nadał tytuł: „Słowo o słowie” jest bardzo wymownym świadectwem o sile i niebezpieczeństwach języka. Havel pisał m. in.: „Na początku było Słowo. To cud, któremu zawdzięczamy to, że jesteśmy ludźmi. Ale słowo jest też pułapką, sprawdzianem, podstępem, testem”.

Czeski literat zdawał sobie sprawę z fascynacji, jaka może towarzyszyć słowu i oddziaływać tak w kierunku dobra jak zła. W przejmujących słowach opisuje on, do czego są zdolne ludzkie słowa: poruszają ludzi, rodzą nieporozumienia, sieją strach i przerażenie, wywołują przemoc i rewolucje, burzą trony i obalają reżimy. Słowo może być jak śmiercionośna strzała, która wbija się w serce i w ducha, i tam zostawia swoją truciznę. Słowo może działać także jak jasny reflektor, jak snop światła w królestwie ciemności. Byłoby interesujące prześledzić pod tym kątem dzieje ludzkości i zbadać, jak „wybitne postacie”, które słowem pisały i tworzyły historię, przynosiły wolność i dobro lub nieszczęście i ból, raniąc i zabijając. Słowa Havla są niejako echem tego, co o niebezpieczeństwie języka pisał obrazowo św. Jakub Apostoł: „Język, mimo że jest małym organem, ma powód do wielkich przechwałek. Oto mały ogień, a jak wielki las podpala. Tak i język jest ogniem, sferą nieprawości. Język jest wśród wszystkich naszych członków tym, co bezcześci całe ciało i sam trawiony ogniem piekielnym rozpala krąg życia. Wszystkie bowiem gatunki zwierząt i ptaków, gadów i stworzeń morskich można ujarzmić i rzeczywiście ujarzmiła je natura ludzka. Języka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać, to zło niestateczne, pełne zabójczego jadu. Przy jego pomocy wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stworzonych na podobieństwo Boże. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Tak być nie może, bracia moi!” (Jak 3,5-10).
Tę wszechpotężną władzę języka jeszcze dobitniej formułuje mędrzec Syrach:
„Początkiem każdego dzieła – słowo, a przed każdym działaniem – myśl. Korzeniem zamierzeń jest serce, skąd wyrastają cztery gałęzie: dobro i zło, życie i śmierć, a nad tym wszystkim język ma pełną władzę” (Syr 37,16-18).

Dla mnie jako chrześcijanina zawsze jest aktualne pytanie: jak oddziałuje moje słowo, wypowiadane lub pisane, w osobistych rozmowach, we wspólnocie Kościoła, w mediach społecznościowych? Czy ono jest zgodne z duchem tajemnicy Wcielenia Słowa Bożego? Nieraz ma się wrażenie, że ludzkie słowo niewierne prawdzie, pozbawione miłości, nasycone brutalnością, jakby chciało zaprzeczyć faktowi, że „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas”, i że jest poniekąd bezpośrednio w tę boską rzeczywistość wymierzone. Już Cyprian K. Norwid zwrócił uwagę na więź słowa z tajemnicą Wcielenia:
„Jakiż jest bowiem słowa c e l i arcydzieło, Jeżeli nie to? – by Ludzkość wszelaką przyjęło, A dotrzymało Boskość (…)”
Słowo ma niezwykłą siłę oddziaływania: pozytywną i negatywną, twórczą i destrukcyjną. Może pociągać lub odpychać, koić ból lub zadawać rany, nieść pokój lub wzniecać zamęt, uspokajać lub wywoływać lęk i przerażenie, budzić otuchę lub zniechęcać, pouczać lub propagować błąd, nieść światło lub pogrążać w ciemności, służyć dobru lub złu, życiu lub śmierci. Niebezpieczeństwo nadużycia boskiego daru słowa zobowiązuje każdego do czujności, do koniecznej ascezy w tym zakresie, jak to wyraził psalmista:
„Będę pilnował dróg moich, abym nie zgrzeszył językiem, nałożę na usta wędzidło” (Ps 39,2).

 

Ks. dr hab. Jerzy Grześkowiak

Rok Jubileuszowy 2025

W ostatnią wigilię Bożego Narodzenia papież Franciszek przez otwarcie Drzwi Świętych w bazylice św. Piotra w Rzymie rozpoczął Rok Jubileuszowy 2025 pod hasłem „Pielgrzymi nadziei”. Z tą tematyką związane jest logo i hymn Jubileuszu. Logo zaprojektował włoski grafik Giacomo Travisani. Przedstawia ono cztery kolorowe postacie symbolizujące narody z czterech stron świata trzymające się krzyża-kotwicy pośród fal.

Rok Jubileuszowy często nazywany jest również Rokiem Świętym. To wyjątkowy czas łask Bożych dla Kościoła i świata. Dla każdego chrześcijanina winien on być wydarzeniem żywego i osobistego spotkania z Chrystusem – „bramą zbawienia”. Jubileusz jest w swej istocie wezwaniem do odnowy duchowej, społecznej i moralnej, zobowiązuje do podjęcia odnowy przymierza z Bogiem i codziennego życia. Początkowo Jubileusze odbywały się co 100 lat, jednak stopniowo skracano ten okres, najpierw co 50 lat, a od 1475 roku są one organizowane co 25 lat. Taki odstęp czasowy sprawia, że każde pokolenie może choć jeden raz przeżyć Jubileusz. W Roku Jubileuszowym wszyscy chrześcijanie są wezwani do pogłębienia wiary i modlitwy, do pokuty i odbycia pielgrzymek do świętych miejscowości (wyznaczonych kościołów w diecezjach), zwłaszcza do Rzymu.

Jubileusz w tradycji biblijnej

Ideę Jubileuszu zaczerpnął Kościół z tradycji Starego Testamentu, opisanej w Księdze Kapłańskiej, która co 50 lat nakazywała przywracanie sprawiedliwości społecznej. Był to czas umarzania długów, powrotu do pierwotnej własności i uwalniania jeńców. Bóg wzywał Lud Wybrany: „W tym roku jubileuszowym każdy powróci do swej własności” (Kpł 25,13). Było to przypomnieniem, że ziemia należy do Boga, a ludzie są jedynie jej dzierżawcami: „Nie wolno ziemi sprzedawać na zawsze, bo ziemia należy do Mnie, a wy jesteście u Mnie przybyszami osadnikami” (Kpł 25,23). Ta biblijna wizja uczy pokory wobec darów stworzenia oraz odpowiedzialności za ich sprawiedliwe wykorzystywanie i dzielenie się, i jest niezwykle aktualna w obliczu współczesnych kryzysów ekologicznych, społecznych i politycznych. Księga Kapłańska poszerza idę Jubileuszu także na relacje międzyludzkie akcentując nienaruszalną godność człowieka. Nawet w trudnych sytuacjach, takich jak zadłużenie czy uwięzienie, człowiek ma swoją godność, pozostaje wewnętrznie wolny i niezależny. „Jeżeli brat z powodu ubóstwa sprzeda się tobie, nie będziesz nakładał na niego pracy niewolniczej” (Kpł 25,39). Ta zasada ma wielkie znaczenie również dziś w sytuacji, gdy handel ludźmi, uzależnienie czy długi jednostek i narodów odbierają ludziom godność i wolność. Co więcej, nieuznawanie praw dzieci nienarodzonych i przymusowe narzucanie wręcz szaleńczych ideologii zaprzeczających Bożej koncepcji człowieka jako mężczyzny i kobiety oraz godzących w rodzinę jako fundamentalną komórkę społeczności ludzkiej, dokonuje erozji w rozumieniu godności człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże. Jubileusz jako czas głębszego zakorzenienia w wierze i bardziej intensywnego „życia Chrystusa w nas” (por. Ga 2,20) ma pomóc w przeciwstawianiu się niesprawiedliwości, w obronie najsłabszych, w promowaniu sprawiedliwości społecznej, w trosce o stworzenie, czyli w budowaniu świata zgodnie z planem Bożym.

Pielgrzymi nadziei

Motto Jubileuszu „Peregrinantes in spe”, czyli „Pielgrzymi nadziei”, wzywa do budzenia nadziei i spojrzenia w przyszłość z ufnością, bo wszyscy jesteśmy wędrowcami zdążającymi ku ostatecznemu spotkaniu z Bogiem. Od wypędzenia pierwszych ludzi z raju ludzkość jest w drodze do swego ostatecznego przeznaczenia – do „niebieskiej Ojczyzny”. Biblia jest pełna stwierdzeń, przykładów i przypowieści ukazujących, że życie ludzkie jest pielgrzymowaniem. Od czasów Abrahama czujemy niejako we krwi zew do „ruszania w drogę”. Do niego to skierował Bóg słowa wyjątkowego powołania, które znamionują całą dalszą historię świata: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę” (Rdz 12,1). Z kolei Jezus – „Wcielony Syn Boży” jest „Pierwszym Pielgrzymem”, „człowiekiem w drodze” wędrującym po wioskach i miastach Galilei i Samarii, który powie o sobie: „Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć” (Mt 8,20).

Jednym z istotnych elementów „pielgrzymowania” w Roku Jubileuszowym ma być nadzieja, której źródłem jest miłość Boga objawiona w Chrystusie. Prawdziwa nadzieja jest niezależna od zewnętrznych uwarunkowań w świecie lub osobistego powodzenia i sukcesów, Nadzieja akceptuje pytania, na które nie ma odpowiedzi, i nieznaną przyszłość. Do jej istoty należy to, że uzdalnia i inspiruje człowieka do uznania kierowniczej dłoni Boga we wszystkim, nie tylko w sytuacjach przyjemnych, lecz także pośród ciemnych dolin rozczarowań i porażek. Prawdziwa nadzieja polega na zaufaniu Bogu, który na swój sposób – nam nieznany – może z naszych nieudanych czynów zrobić coś wspaniałego. Nadzieja nie znaczy, że zawsze osiągnę to, co zamierzam i czego pragnę lub że wszystko będzie dobrze, lecz że – bez względu na rezultat – wszystko ma jakiś sens! W pełni podpisuję się zatem pod słowami Henri Nouvena: „Paradoks nadziei i oczekiwania polega na tym, że ci, którzy wierzą w «jutro», potrafią żyć lepiej w «dzisiaj »; ci, którzy oczekują, że smutek w radość się zamieni, potrafią początki nowego życia odkryć także w starym; ci, którzy patrzą do przodu ku Panu, który powtórnie przyjdzie, potrafią Go odkryć już teraz pośród siebie”.








Ks. dr hab. Jerzy Grześkowiak

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

 

Polityka cookies

Przeglądarki internetowe domyślnie dopuszczają umieszczanie plików „cookies/ciasteczek”, czyli informacji zapisywanych na urządzeniach „komputerowych” użytkowników.

Ustawienia przeglądarek internetowych mogą zostać zmienione tak, aby blokować automatyczną obsługę plików „cookies/ciasteczek” lub informować o próbach ich każdorazowego przesłania do urządzenia wykorzystywanego przez użytkownika. W celu skonfigurowania opcji swojego urządzenia w zakresie wyrażenia zgody na zapisywanie plików cookies oraz określenia zakresu zapisywanych cookies możesz zmienić ustawienia wykorzystywanej przez Ciebie przeglądarki internetowej. O zarządzaniu plikami Cookies w poszczególnych przeglądarkach można znaleźć informacje na stronach:
•    Internet Explorer: http://support.microsoft.com/kb/196955/pl
•    Firefox: http://support.mozilla.org/pl/kb/ciasteczka
•    Chrome: http://support.google.com/chrome/bin/answer.py?hl=pl&answer=95647
•    Opera: http://help.opera.com/Linux/12.10/pl/cookies.html
•    Safari: http://support.apple.com/kb/HT1677?viewlocale=pl_PL&locale=pl_PL
W ramach naszych stron i serwisów internetowych wykorzystujemy następujące rodzaje plików cookies:
a)    pliki cookies przechowujące identyfikator sesji, który jest niezbędny do przechowania informacji o fakcie bycia zalogowanym w serwisie lub wypełnienia formularza;
b)    count – cookie służące do zliczania ilości odwiedzin na stronie;
c)    NID, PREF – Google Maps dostarczający interaktywne rozwiązania w zakresie map, które umożliwia podmiotom publikującym treści na dołączanie do ich stron dopasowanych do sytuacji interaktywnych map,
d)    Cookie Google Analytics;
e)    cookie dotyczące ustawień okna przeglądarki;

W przypadku, gdy użytkownik nie dokonana zmiany domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie ustawień cookies, pliki te będą zamieszczone w urządzeniu końcowym użytkownika. Wyłączenie lub zmiana domyślnych ustawień plików cookies może spowodować utrudnienia w korzystaniu z niektórych naszych stron i serwisów internetowych.